Zdrowy biznes w drodze do Boga – Dariusz Popławski – BT29

Pobierz audycję

Linki:

Lista tematów:

  • Zdrowe żywienie dzieci: 0’22”
  • Biznesmen znajduje czas na rodzinę: 2’09”
  • Biznesmen przykładem dla pracowników: 05’00”
  • Odejścia z firmy: 16’09”
  • Proces przemiany w firmie: 21’01”
  • Tata wprowadza dzieci w świat biznesu: 27’53”
  • Droga biznesmena do Boga: 33’19”
  • Potknięcie w życiu biznesmena: 40’48”
  • Jak nigdy nie stracić dwóch milionów: 42’32”
  • O miłości: 44’14”
  • Konsultacje z Duchem Świętym: 47’57”
  • O książce: 53’12”

Transkrypcja rozmowy:

Artur Pranga: Gościem dzisiejszej audycji jest Dariusz Popławski przedsiębiorca, przywódca, ewangelista zdrowego biznesu i zdrowego stylu życia, tato dla czworga dzieci. Dzień dobry Dariuszu!

Dariusz Popławski: Dzień dobry, cześć, witaj.

Zdrowe żywienie dzieci

Masz czwórkę dzieci, więc na pewno znasz odpowiedź na pytanie: Tato rozmawia z dziećmi “A ja chcę ten niebieski napój, lody, batona, bo Jasio z podwórka już ma!” Co powiedzieć latorośli?

No to jest ciekawe pytanie. Ja generalnie staram się bardzo zdrowo podchodzić do tych tematów. U nas przez to, że prowadzimy biznes o zdrowym jedzeniu. Prowadzimy firmę z cateringiem dietetycznym, nasze dzieci wzrastają od dziecka w pewnym, już takim przekonaniu i środowisku zdrowego odżywiania. Jest to prostu tak wpojone w naszym domu, tak jakoś umiejscowione, że nie ma takich pytań po prostu. To nie znaczy, że moje dzieci nie lubią słodyczy. To nie znaczy, że my sobie nie wyjedziemy na miasto na lody. Ale faktycznie, na pewno nie niebieski napój. Lody owszem, batony bardzo, rzadko raczej nasze rukolowe wypieki, które też są smaczne.

Mam na tyle ułatwione zadanie, że nie muszę dużo dzieciom tłumaczyć. Bo, jak wiemy, dzieci biorą przykład z rodziców. Tak naprawdę to nie to, co my do nich mówimy, tylko to jak żyjemy, czym żyjemy, jak się zachowujemy i dzieci nas naśladują. Więc to jest najważniejsze moim zdaniem w wychowywaniu dzieci. Generalnie w wychowaniu nie tylko dzieci, ale w liderstwie, w budowaniu firmy, budowaniu zespołów. Tak naprawdę ludzie patrzą na to, jak my żyjemy. Kim jesteśmy, co robimy i to jest tutaj kluczowe. Dlatego jeżeli tata i nie pija niebieskich napojów, nie pija w ogóle gazowanych napojów. Jeżeli tata nie jada batonów, no to dziecko widzi, że tego nie ma. Oczywiście, tak jak powiedziałem, jesteśmy zdroworozsądkowi, więc w weekend wyskoczyć na lody. No to jest jak najbardziej wskazane, bo nie dajmy się też zwariować. Dzieci też chcą mieć trochę przyjemności.

Usłyszeliśmy o weekendowym wypadzie na lody.

Pewnie.

Biznesmen znajduje czas na rodzinę

Jak tato biznesmen, prowadzący poważną firmę, to jest poważny biznes nakarmić tylu ludzi w Polsce. Jak tato biznesmen, będący wykładowcą w kilku różnych miejscach, znajduje czas na tą rodzinę?

Znajduje ten czas, bo dobrze planuję i myślę, że tego musi się każdy nauczyć. Ponieważ ja też musiałem się tego nauczyć. To z pozoru wygląda prosto, ale jest bardzo trudne. Ja dzisiaj czas dla rodziny planuję tak samo, jak czas na pracę. Często się zdarza, że my planujemy właśnie wszystkie zadania związane z pracą, z jakimś rozwojem, z tym co musimy zrobić. A tyle ile starczy wystarczy czasu dla dzieci, tyle po prostu zostaje dla rodziny, dla żony i dla dzieci.

Ja w tym momencie już konkretnie planuję czas również dla rodziny. Czyli jeżeli ja wiem, że mam na przykład wyjazd weekendowy, bo gdzieś wyjeżdżam na szkolenie, lub jakiś biznesowe spotkanie, to ja już planuję na przykład, że wtorek, środę mam na przykład dla rodziny. Mogę sobie na to pozwolić, bo jestem przedsiębiorcą, więc mam nienormowany czas pracy. To jest na tyle dobre, że ja mogę sobie sam tym czasem dysponować. Ale dobrze wiemy, że gdybym sobie tego nie zaplanował, to zawsze się znajdzie coś do zrobienia.

Bo w firmie zawsze jest coś do zrobienia. To nie jest tak, że nie ma pracy. Więc to trzeba pilnować. Ja się tego nauczyłem, bo kiedyś nie miałem czasu na odpoczynek. Kiedyś to było bardzo trudne. Gdzieś mocno goniłem za tymi pieniędzmi, goniłem za rozwojem, za budowaniem różnych biznesów. Większych, mniejszych, szybszych, wolniejszych. Ale przyszedł taki czas na refleksję, że bardzo dużo ucieka między palcami.

Cieszę się, że ten czas na refleksje przyszedł wcześniej, niż później. Że tak, jak wielu ludzi, którzy gdzieś dożywają późnych lat starości, gdzieś tam pod koniec swojego życia wiele rzeczy żałują. Że mają dużo pieniędzy, gdzieś tam są spełnieni biznesowo, ale rodzina gdzieś tam się rozpadła. Albo jest w takim stanie, że właśnie przez brak relacji, brak tego czasu. I widzimy to na konkretnych świadectwach, przykładach, że jednak pieniądze do końca szczęścia nie dają. Warto zadbać o te relacje rodzinne. Dlatego, tak jak powiedziałem, ja konkretnie planuje i dla mnie to jest kwestia ważna.

Używam matrycy Eisenhowera, gdzie dzielę sobie moje zadania na ważne pilne, ważne niepilne, nieważne pilne i nieważne niepilne. Rodzina po prostu jest w tematach ważnych. Może nie pilnych, czyli nie na dzisiaj, na godzinę, bo ważne pilne to są rzeczy, które muszę dzisiaj na konkretną godzinę załatwić. Tak, jak na przykład umówiona audycja z tobą. Ale moja rodzina to są tematy ważne, niepilne, które zawsze umiejscawiam konkretnie w moim kalendarzu.

Biznesmen przykładem dla pracowników

Tato biznesmen jest przykładem dla swoich dzieci. Czy tato biznesmen, szef firmy, może być przykładem dla swoich pracowników, i jak to robi?

Tato biznesmen musi być przykładem dla swoich pracowników. Ja uważam, że jeżeli lider nie jest przykładem, to nie jest liderem. Po prostu. I to są w sumie najważniejsze rzeczy, które funkcjonują u mnie w firmie. I to są najważniejsze rzeczy, które ja zrozumiałem kilka lat temu.

Tak pokrótce, bo nie chciałbym się rozciągać. Cztery lata temu przeżyłem spotkanie duchowe, spotkanie z Bogiem, które bardzo przemieniło moje myślenie i bardzo przemieniło mnie duchowo. Co niesamowicie wpłynęło na budowanie mojego przedsiębiorstwa. Ponieważ kiedyś byłem zwykłym. Trudno powiedzieć, czy zwykłym, no ale byłem takim normalnym szefem. Bardzo dyrektywnym, cholerycznym, który jest perfekcjonistą i musi wszystko zrobić po swojemu, sam. Wszystko brałem na swoje barki. Nie chciałem przekazywać ludziom pewnych kompetencji, dlatego, że uważałem, że wszystko zrobię najlepiej. Jak coś przekazywałem i ktoś zrobił to nie tak, jak ja sobie bym tego życzył, jaką ja miałem wizję, to bardzo mi się to nie podobało. Więc nie chciałem zaufać ludziom.

Ta niezwykła przemiana duchowa bardzo mocno wpłynęła na budowanie mojego przedsiębiorstwa, który dzisiaj jest naprawdę inną firmą, niż była cztery lata temu. To była duża przemiana mnie, mojej tożsamości. Dlatego postawiłem później moją firmę na konkretnych wartościach i bardzo dużo o tym mówię. Wielu przedsiębiorców mówi o wartościach i gdzieś wartości w firmie się przewijają, bo to nie jest nowa sprawa. W dużych firmach, w korporacjach, gdzieś zawsze mam jakiś dekalog, jakieś pięć głównych wartości, które chcemy, żeby były fundamentem firmy. Ale często widzę, że mimo to, że te wartości gdzieś wiszą na ścianie, firma nie żyje tymi wartościami. Ja bardzo chciałem to zmienić, chciałem, żeby u mnie to było prawdziwe. Żeby to nie było tylko właśnie powieszenie jakichś tam kilku punkcików na ścianie, żeby fajnie wyglądało.

Tylko żeby naprawdę pracownicy zrozumieli, że zrobiła się jakaś transformacja w firmie i te wartości są naprawdę żywe. To jest pięć wartości naszej firmy. Powiem ci, że te wartości bardzo mocno zmieniły tą firmę. Jedna z wartości, to są właśnie ludzie. Zaczynamy od tożsamości, czyli właśnie tej przemiany mojego myślenia jako szefa i właściciela firmy.

Drugą wartością jest jakość, czyli jakościowy przedsiębiorca. Nie tylko jakość, bo zawsze miałem bardzo wysoko postawioną poprzeczkę jako produkt, dla klienta, ale nie byłem jakościowym pracodawcą. Nie byłem jakościowym przedsiębiorcą od wewnątrz. Bardzo mocno później postawiłem na budowanie firmy i zespołów właśnie w oparciu o jakościowego przedsiębiorcę.

Kolejną wartością są właśnie ludzie, czyli zespół. Zaufanie, to, że tworzymy rodzinę, w to, że komunikujemy się z szacunkiem, obdarowujemy się właśnie inspiracją, zachętą. To są rzeczy bardzo ważne. Dbamy o język, bardzo dbamy o język. U nas nie przeklinamy i ja konkretnie zakazałem przeklinania, mówienia w brzydkich wyrazów, które niestety na produkcji, a my mamy firmę produkcyjną, gastronomiczną. W tej branży ten język jest naprawdę niestety brudny, podobnie jak w budowlance. W gastronomii, gdzieś tam na kuchni, jak się dzieje dużo, a to jest ciężka praca. Gdzieś trzeba naprawdę walczyć z czasem, z różnymi sytuacjami, które mogą się na kuchni wydarzyć, to wiem i widziałem, że kucharze nie potrafili panować nad emocjami. Ale to, w jaki sposób widziałem, jak rozbija nam zespół.

Jest kilku facetów którzy przyjmą to, na klatę, powiedzmy. Ale są osoby, które mają całkowicie inną osobowość. I to im podcina skrzydła i ta wydajność jest zdecydowanie gorsza. Więc uważam, że kultura języka jest bardzo ważna.

Kolejną wartością jest innowacyjność, kreatywność. Nasza branża w ogóle jest bardzo nowa. Mamy firmę od siedmiu lat, a branża cateringu dietetycznego… Trójmieście byliśmy pierwszą firmą, która w tej branży powstawała. Więc my tak naprawdę budujemy. Ta branża cały czas się buduje dzisiaj. Ona jest całkowicie inna, niż branża gastronomiczna. To nie jest zwykła restauracja. Jesteśmy połączeniem restauracji, gabinetu dietetycznego i firmy produkcyjnej, i jeszcze kurierskiej, która to rozwiezie po całym kraju codziennie. Pewne procesy muszą działać jak w szwajcarskim zegarku, dlatego innowacyjność jest od samego początku wpisana w takie nasze DNA naszej firmy. 

No i ostatnia wartość, to jest pasja. Bo jak głęboko wierzę, że jeżeli nie mamy pasji w sercu i zaangażowania, no to po prostu źle nam się pracuje. Nie jesteśmy wydajni. Badania jasno pokazują, że pieniądze nie są najważniejszym czynnikiem dla pracownika. Pracownik tak naprawdę najczęściej zwalnia się z firmy nie z powodu pieniędzy. Z powodu właśnie braku rozwoju, może złej atmosfery w pracy. Okazało się, że na pierwszym miejscu nie są pieniądze. Bo mimo wszystko spędzamy dużo czasu w pracy i dla ludzi bardzo ważna jest atmosfera w pracy właśnie. Czy mogą się tu rozwijać, czy się tu dobrze czują, i tak dalej, i tak dalej. 

No jak ja to zrozumiałem, że budowanie firmy na wartościach, ale pokazywanie tym ludziom tych wartości, że naprawdę ja żyję tymi wartościami, pokazywaniem tej pasji w sercu, którą mam. To dopiero oddaje wartość i potrafię wtedy odpowiednio delegować zadania właściwym ludziom. Najpierw musimy znaleźć tych właściwych ludzi, którzy będą rozumieli wartości, którymi ty żyjesz jako szef. Dopiero wtedy, jak oni przy tobie będą wzrastać, jesteś w stanie w takim szacunku i zaufaniu delegować zadania innym wiedząc, że ci ludzie faktycznie wykonają te zadania w taki sposób, jak ty byś sobie życzył, jakbyś chciał.

Często idziemy na skróty. To był bardzo długi proces. Proces przemiany mojego przedsiębiorstwa trwał prawie trzy lata. To długi proces, żeby wyłonić liderów, żeby ci ludzie zauważyli moją przemianę. Bo to, że ja powiem ludziom: “Ja się zmieniłem”, to jest za mało. Ty musisz pokazać swoim życiem, że ty się przemieniłeś, że ty inaczej już funkcjonujesz. Ludzie muszą to zobaczyć. Myślę, że to jest kluczowe, czego wielu przedsiębiorców z braku czasu po prostu, uważa, że te rzeczy nie są tak ważne, że odkładają te rzeczy na bok. Bo zajmują się znowu wzrostem sprzedaży, marketingiem, budowaniem nowych rzeczy, kreowaniem, wizją. Bo tacy są przedsiębiorcy. Ale często nie widzą, że zostawiają bałagan na swoim podwórku. Rozwijają firmę, idą do przodu, prą do przodu, prą do przodu. A ten ogon im się cały czas skraca i ich goni. Te pieniądze gdzieś uciekają, bo są przepalane.

Duża rotacja pracowników, co generuje bardzo duże, olbrzymie koszty. Nawet przedsiębiorcy sobie nie zdają sprawy, jak bardzo duże koszty generuje częsta rotacja pracownika. Jak dużo my musimy poświęcić czasu, energii i pieniędzy na to, żeby wdrożyć nowego pracownika, żeby go w jakiś sposób wdrożyć zadaniowo, procesowo. Też właśnie wychować na osobę, która będzie miała to myślenie, tą wizję, taką jak ty masz, jaką reprezentujesz. Więc to jest bardzo długi proces.

Jak ja zrozumiałem, jak zmieniła się moja tożsamość. Jak ja zrozumiałem, że to jest długi proces, to ja wszedłem w ten proces. I okazało się, że ja potrafiłem przez kilka miesięcy, po osiem godzin rozmawiać z ludźmi u mnie w firmie. Mam 40-osobowy zespół, czyli nie jest to olbrzymia firma, ale już taka z potencjałem. Potrafiłem po godzinę, dwie z każdym pracownikiem, z każdego szczebla. Najmniejszego, czy to był człowiek ze zmywaka, czy to jakiś człowiek z pakowni, czy to szef kuchni, czy tutaj w kwestie biurowe. Fachowcy, już osoby aspirujące już na stanowiska menedżerskie.

Z każdym naprawdę poświęcałem bardzo dużo czasu, żeby ich poznać. Żeby oni mnie poznali i żeby ich poznać. Żeby zobaczyć, jaką mają osobowość, w jaki sposób mogę się z nimi komunikować. To bardzo mi pomagają też testy osobowościowe Junga. To są najprostsze testy, gdzie mamy te cztery główne kolory. Czerwony, który z takim mocnym, dyrektywnym kolorem. Niebieski jest analitycznym kolorem. Później mamy zielony, bardzo taki empatyczny i żółty ekstrawertyczny. Taki, gdzie dużo tego człowieka wszędzie jest. Dużo lubi mówić i tak dalej. Jak zauważyłem, że umiejętność komunikacji i komunikowania się z moimi ludźmi i dostosowywanie się mojego komunikatu, (bo to ja jestem szefem, jestem liderem ) więc to ja muszę się dostosować do mojego pracownika.

I widziałem, że do jednego kucharza wystarczy powiedzieć, dyrektywnie: masz tak zrobić, bo ja tak sobie życzę. I on to rozumiał, bo jak ja prosiłem, to on tego nie za bardzo rozumiał, że tak powiem troszkę “olewał”, jeżeli się tak delikatnie prosiło. Ale jeżeli dyrektywnie dałem konkretne zadanie, to on to robił. A drugi z kolei całkowicie odwrotnie Na tyle był emocjonalny, że musiałem właśnie w pewien sposób poprosić. Powiedzieć: wiesz jest to dla mnie ważne, jest to dla mnie bardzo ważne, istotne. Bardzo bym cię prosił, czy jesteś w stanie dzisiaj to zrobić dla mnie?

I okazało się, że to też jest niesamowite narzędzie dostosowywania się jako rozmówca do swoich pracowników, do tego jaką oni są osobowością, jak oni postrzegają świat. Generalnie ludzie chyba mają z tym problem. Problem komunikacji po prostu. Każdy ma swoje filtry i okazuje się, że ja mówię coś do kogoś, a on to całkowicie inaczej rozumie. Każdy ma jakieś przykłady z życia ze swoją małżonką, dlaczego się mówi, że faceci są z Marsa, kobiety z Wenus. Mamy całkowicie inne spojrzenie na pewne sprawy i często okazuje się, że komunikacja, czyli to, w jaki sposób my komunikujemy, jak odbiera druga strona nasz komunikat jest po prostu błędny.

Jak ja to zrozumiałem, to jest moja wina, że on mnie źle zrozumiał, bo ja źle przekazałem tą informację. Bo wcześniej ja obwiniałem pracownika. Dlaczego on mnie nie rozumie, co on jest jakiś dziwny? Ja mówię tak, tak, tak, a on zrobił inaczej. Nie dopilnował czegoś i tak dalej. Później okazywało się, że on to odebrał inaczej. I to było kluczowe, kiedy zrozumiałem i zacząłem nad tym się mocno zastanawiać, zacząłem się edukować w tych sprawach. W jaki sposób dobrze docierać do moich ludzi, jak właściwie delegować im te zadania, ale w odpowiedniej komunikacji. I myślę, że to jest kluczem.

Podsumowując tą odpowiedź powiem o dwóch aspektach, czyli dawanie przykładu sobą, pokazywania, że jestem prawdziwy w tym kim jestem, że to nie jest udawane. 

No i druga sprawa umiejętność komunikacji, dostosowywania tego komunikatu do pracownika. To ja muszę się dostosować do niego, a nie on do mnie. Bo to ja jestem liderem i to ja kreuję grupę i myślę, że to są takie dwa główne aspekty.

Odejścia z firmy

Czy w procesie przemiany zdarzyło się, że ktoś się zdenerwował i odszedł z firmy rzucając ścierką na podłogę w kuchni. 

Tak się nie wydarzyło na szczęście, ale miałem dużą rotację pracowników przed tą moją przemianą. Po procesie tej przemiany odeszło kilka osób, ale myślę, że to było takie naturalne, naturalna selekcja. My po prostu zaczęliśmy widzieć, że się nie rozumiemy. To nie było rzucanie ścierką, nie było obrazy.

Z każdym pracownikiem, z którym się pożegnałem, z każdym pożegnałem się naprawdę na wysokim poziomie. Nie jest tak, że ktoś jest na mnie obrażony, albo ja na kogoś, że ktoś wyszedł właśnie i trzasnął drzwiami. Ze wszystkimi starałem się pożegnać naprawdę w najwyższych standardach, bardzo polubownie. Zawsze wychodziłem z jakąś taką próbą, nawet jeżeli pracownik czuł się w jakiś sposób, nie wiem, pokrzywdzony, to zawsze starałem się znaleźć kompromis, nawet wynagrodzić w jakiś sposób. Wyrównać jakieś tam rzeczy, jeśli chodzi nawet o finanse, tak żeby ten pracownik nie czuł się poszkodowany.

Ale miałem takie sytuacje, kiedy ktoś, kto nie rozumiał wartości, musiał odejść z firmy. I to są trudne decyzje, bo taką sytuację miałem z głównym liderem na kuchni, który był bardzo dobrym pracownikiem. Dobrym fachowcem, bardzo zaangażowany i bardzo też był posłuszny mi jako pracodawcy. ale w ogóle nie rozumiał tej przemiany. On nie rozumiał tych wartości, on w ogóle nie rozumiał. Jak była jakaś sytuacja stresowa na kuchni, to on nie wytrzymywał napięcia i po prostu wydzierał się na ludzi. Nie potrafiłem tego w nim zmienić, mimo to, że był dobrym pracownikiem, mimo to, że ludzie go lubili. Ale jak wpadał właśnie w jakieś takie sytuacje stresujące, jakieś takie podbramkowe. Gdzie naprawdę trzeba było właśnie zewrzeć szyki i tych pracowników jakoś spiąć do wyjazdu.

Tak jak mówiłem my cateringi wywozimy codziennie, my produkujemy świeże posiłki. Produkujemy już w tysiącach, to musi działać wszystko jak w szwajcarskim zegarku. Bo my do godziny 15:00 musimy mieć całkowicie zamkniętą produkcję. Już o 15:00 przyjeżdża duży transport chłodnia, samochód, który wywozi to do Warszawy. Tam spod Warszawy jest takie centrum logistyczne, które pakuje te paczki, rozwozi po całym kraju przez noc. Żeby nad ranem te paczki już trafiły do klientów. I ten proces powtarza się codziennie, więc sam rozumiesz tutaj pewne procesy muszą działać jak w szwajcarskim zegarku. I teraz, jeżeli coś się wydarzy na kuchni, na przykład jeden posiłek się zepsuł, bo coś się przypaliło na przykład i trzeba na szybko ugotować jakiś element na nowo, to jesteśmy po prostu z czasem w plecy. Trzeba zewrzeć szyki, ratować sytuację.

I ja zrozumiałem, że krzykiem nie ratujemy sytuacji, bo w tym momencie w ludzi wchodzi stres. Oni mimo to, że się starają i mimo to, że biegają, nie myślą trzeźwo. Są zestresowani i ich wydajność spada po prostu. Ja to zauważyłem. A on nie potrafił tego w sobie zmienić i nie potrafił zrozumieć o co chodzi mi z tymi wartościami. On niby mówił, że tak dostosuję się do nich, ale on w ogóle ich nie czuł. Musieliśmy już polubownie, po kilku rozmowach dojść do wspólnego wniosku, że nam po prostu nie jest po drodze. Mimo to, że wszędzie go polecam jako niesamowitego fachowca i naprawdę dobrego pracownika, nie dostosował się do naszej społeczności, do naszej rodziny. I to była chyba najtrudniejsza sytuacja biznesowa. Kiedy właśnie musieliśmy się rozstać z nim akurat, bo w ogóle tego nie planowałem. Ja byłem głęboko przekonany, że on po prostu “zatrybi”.

Zmieniłem struktury w firmie i miałem już dyrektora operacyjnego, który zarządzał w firmie, również kierownika produkcji. I to są dwie niesamowite dziewczyny Monika i Magda, które przyszły do mnie i powiedziały: Darku, my nie widzimy w przyszłości rozwoju firmy na podstawie wartości z tym liderem. Po prostu on nie rozumie i mimo szczerych chęci, rozmów, on po prostu nie rozumiał tego sercem. To co z tego, że pewne rzeczy zrozumiemy głową, jeżeli nie zrozumiemy tego sercem.

To jest właśnie piąta wartość, pasja. Takie naturalne zmotywowanie i to jest bardzo ważne. Ja jeszcze jako lider mogę motywować moich pracowników i to robię. Wracając do wartości “pasja”. Ja gdybym nie robił tego z pasją, to co robię dzisiaj, gdyby to nie sprawiało mi przyjemności i zadowolenia to ja bym się sam demotywował. Bo w pewnym momencie motywacja spada u ludzi, jeżeli wchodzą w jakąś rutynę. To jest bardzo trudne, żeby sobie z tym poradzić. Ale mi się udało Udało mi się odkryć pasję w tym, że dzisiaj samo produkowanie, tego, co robimy, posiłków dla klientów nie jest tak bardzo pasjonujące, jak budowanie firmy na wartościach i dzielenie się tym z innymi. Dlatego też, napisałem o tym książkę “Zdrowy biznes”. Ale może to, o tym opowiem później.

Proces przemiany w firmie

Czy można prosić o podpowiedź dla kogoś, kto chciałby wprowadzić swoją firmę w ten proces przemiany? Jak ten proces wprowadzić, z którego końca zaczynać?

Myślę, że od początku, czyli od siebie. To co już wspominałem. Od twojej tożsamości i zrozumienia, tego, co tak naprawdę chcesz robić w życiu. Czy to, co robisz dzisiaj w swoim życiu daje ci jakieś spełnienie i daje ci satysfakcję i radość.

Ja znam wielu przedsiębiorców, którzy robią to, co robią, bo muszą. Bo im gdzieś coś tam wpadło przez przypadek, zacząłem taki biznes, zobaczyłem, że on jest dochodowy, no i dzisiaj to robię. Robię tak od piętnastu lat, jestem zaorany, bo robię wszystko sam. W sumie jakiejś to radości, satysfakcji mi nie daje, ale robię,no bo takie życie. No co mam zrobić?

Tak samo na etacie, często ludzie pracują na etacie, bo stabilne warunki zatrudnienia, dobra pensja. No, ale ja się tam tak męczę, to jest praca tak nudna, w ogóle nie dla mnie. Prawdopodobnie w ogóle przeciwko osobowości tej osoby. Znam ludzi, którzy siedzą w biurze, a są osobowościami żółtymi, czyli ekstrawertycznymi, których jest dużo wszędzie. To są takie osobowości, które powinny być na przykład handlowcami, a nie osobami, które siedzą i analizują sprawy administracyjne, czy finansowe. Ale no dobra pensja stabilna, siedzę. I ludzie się męczą, ludzie boją się zaryzykować.

Ale to samo jest z przedsiębiorcami. Przedsiębiorca boi się nieraz coś zmienić, zaryzykować, bo boi się, że się pogorszy, że będzie gorzej, więc tkwi w tym. Więc odnalezienie tej radości i satysfakcji z tego, co robisz w ogóle w życiu, moim zdaniem jest kluczowe. I to wcale nie musisz zmieniać branży, okazało się, że ja wcześniej byłem trochę sfrustrowanym przedsiębiorcą. A dzisiaj jestem “mega” zadowolonym i naprawdę przedsiębiorcą z pasją, mimo, że cały czas robię to samo. Tylko moje zadania w firmie całkowicie się zmieniły. Ja już nie jestem osobą operacyjną w firmie, która wszystko spina, biegając od działu do działu, czy wszystko jest zamknięte. Bo od tego mam już liderów, którym wreszcie zaufałem.

A ja zajmuję się dzisiaj wizją, kreowaniem przyszłości firmy, jakąś reklamą, promocją, ale już z pozycji właściciela. Czyli ja reklamuję firmę moją osobą dzisiaj. Mam oczywiście ludzi, którzy zajmują się marketingiem u mnie w firmie, ale mówię o tym innym marketingu. Mówię o tym marketingu, który promuje mnie jako pracodawcę i pokazuję, że w Polsce naprawdę można robić zdrowe biznesy, uczciwe transparentne biznesy.

Bardzo mocno też stawiam nacisk na uczciwość, naprawdę uczciwość. Ja tu mówię o takiej uczciwości, gdzie ani złotówka nie przepływa przez moją firmę, w jakiś sposób nieuczciwy, nieopodatkowany, nie wykazany. A wiemy, że wielu przedsiębiorców dzisiaj, gdzieś tam te tematy naciąga. Czyli może podstawa na papierze premia gdzieś tam już w kopercie. A może tutaj, jakaś faktura kosztowa dodatkowa, żeby mniejszy podatek i tak dalej. To są drobnostki, niby drobnostki, ale ja bardzo głośno mówię o tym, że można porzucić te drobnostki. W cudzysłowie oczywiście, bo moim zdaniem to nie są drobnostki. Bo wszystko się zaczyna od małych rzeczy. Później przychodzą duże, są możliwości oszukania fiskusa na inne tematy i tak i tak dalej.

Więc uważam, że zawsze jak coś jest złe, to nieważne, czy to jest duże, czy małe. Biblia jasno o tym mówi, że nie ma stopniowania złych uczynków i grzechu. Jest po prostu grzech i to nie ma znaczenia, czy ty zabiłeś, czy skłamałeś. Grzech to grzech. A zapłatą za grzech jest śmierć, generalnie tak Biblia mówi. Więc to bardzo radykalne.Bardzo też kładę duży nacisk na to, żeby być w tym kontekście, też uczciwym.

Ale wracając jeszcze szybko do pytania “czyli zacznij od siebie i zacznij od twojej tożsamości”. To co sprawia ci radość i zadowolenie, jeżeli to już odnajdziesz, to przepracuj w głowie jak chcesz budować swój biznes. Bo ja nie wiem, co to jest za biznes. Czy to jest biznes, gdzie zatrudniasz dużo ludzi i jesteś w stanie sobie wyłonić liderów ze swego przedsiębiorstwa? Czy to jest może jakaś mała firma. Gdzie jesteś sam, samozatrudniony, czy masz jedną, dwie osoby i nie ma takiej możliwości budowania jakichś struktur.

To musisz sobie też odpowiedzieć, w którym miejscu jesteś. Jak się widzisz w przyszłości, jak ten biznes widzisz za rok, za dwa, za trzy, jaką masz wizję. Często my nie planujemy do przodu, często my nie mamy marzeń. My jesteśmy tu i teraz i walczymy z rzeczywistością, aby przetrwać do pierwszego, aby do pierwszego, aby do pierwszego. Uważam, że to jest błąd.

My musimy więcej planować, musimy mieć więcej marzeń. Później te marzenia przekładać na papier i zapisywać sobie i planować pewne rzeczy, które chcemy osiągnąć. Jak chcemy rozwinąć firmę i tak dalej i tak dalej. To jest bardzo ważne, żeby wiedzieć dokąd się idzie, dokąd się zmierza. Jak nie mamy celu, to my do tego celu nigdy nie dojdziemy. Zawsze po drodze wydarzają się jakieś niespotykane sytuacje, które cię trochę od tego celu odciągają.

I jeżeli ty nie masz jasno sprecyzowanego celu, to może się okazać, że kilka razy zboczysz z drogi i całkowicie brniesz do innego celu, niż do tego, który sobie założyłeś wcześniej. Więc to jest moim zdaniem bardzo ważne. Co chcesz osiągnąć, kim chcesz być, jakim chcesz być przedsiębiorcą i tak dalej i tak dalej. I myślę, że to jest w ogóle kluczowe, to mi zajęło najwięcej czasu.

Zbudowanie tej tożsamości, wykreowanie mojego celu, to kim chcę być, co chcę robić, co mi sprawia radość, jak chcę widzieć “Rukolę” za kilka lat. Jaka to ma być firma, jakiego pokroju. Mówię tutaj też o sprawach biznesowych typowo finansowych, jaki to ma być zakres działalności, jakie pieniądze chcę, żeby ta firma przynosiła, zarabiała i tak dalej i tak dalej. To są konkretne rzeczy, których my dzisiaj zapominamy często robić. Oczywiście duże firmy to robią, korporacje to robią, przedsiębiorcy rzadko.

Rozmawiam dużo z przedsiębiorcami, tu lokalnie staram się jednoczyć z innymi przedsiębiorcami, jakieś spotkania networkingowe, stowarzyszenia i tak dalej. Gdzieś mocno się tam angażuję. Rozmawiam z ludźmi i wiem, że tego brakuje u ludzi i widzę, że jestem dużą inspiracją dla przedsiębiorców. Na początku myślałem,że ja robię takie bardzo prozaiczne, normalne rzeczy, które są po prostu zwyczajne. A widzę, jak bardzo te rzeczy, które ja robię, mimo to, że nie są to żadne wielkie rzeczy. Okazuje się, że te właśnie małe, drobne rzeczy, w których jestem bardzo radykalny, pokazują tą właśnie jakość. I myślę, że to jest taki główny czynnik. No później już nie chcą się rozwijać. Z rozwojem, tak jak powiedziałem jest tak, że każda firma jest inna, każdy przedsiębiorca jest inny. Zbuduj swoją tożsamość,zbuduj wizję,wytycz cele i po prostu bądź w tym radykalny i trzymaj się tego. 

Tato wprowadza dzieci w świat biznesu

Tato wprowadza dzieci w świat biznesu. Jak to wygląda, będziesz pracował od najniższych stanowisk rano, będziesz gotował zupę, po południu, będziesz woził paczki. Czy z drugiej strony od razu zostaniesz 19 letnim managerem? A jak będziesz miał 23 lata to prezesem. 

No to jest dość proste pytanie i cieszę się, że pada. Faktycznie zauważam, że wiele dzieci dzisiaj żyje w takim nadstanie. To jest dobre z jednej strony, że nie mamy tych problemów, które mieli nasi rodzice, czy dziadkowie. Że żyjemy w troszkę lepszym świecie, jeżeli chodzi tutaj o ekonomię.

Ale z drugiej strony uważam, że wszyscy musimy się nauczyć żyć, nauczyć wchodzić w dorosłe życie. I jeżeli od razu dostajesz za wiele, to już nie chodzi o to, czy na to zasłużyłeś, czy to tobie potrzebne, czy nie. Chodzi o to, że jeżeli dostajesz za dużo na sam początek, to nie potrafisz sobie poradzić w życiu, jak do tego dojść.

To jest, dam przykład, to jest tak jak, czy chciałbym wygrać w Totolotka. No ja bym nie chciał wygrać w totolotka. Ja bym chciał jednak, żeby ktoś mnie nauczył jak zapracować na ten milion, niż wygrać w Totolotka. Dlatego, że wygrana jest jednorazowa. Później często okazuje się, że nie wiem, co zrobić z tymi pieniędzmi, bo nie umiem nimi zarządzać. A jak nauczysz się jak zarobić ten pieniądz, to w tym procesie nauki również nauczysz się jak zarządzać. Jak oszczędzać, jak dochodzić do tego miliona, to pamiętaj, że możesz później ten proces powielać.

Czyli możesz zarobić kolejny, kolejny, kolejny. Tak się często zdarza z przedsiębiorcami, że ci, którzy zarobili milion i go stracili, za kilka lat zarobili kolejny milion. Ci, którzy wygrali milion najczęściej nie potrafili sobie poradzić z brzemieniem tego pieniądza. Zazwyczaj okazywało się, że przez kilka lat te pieniądze wyparowały. A oni dalej byli bez pieniędzy.

Zdecydowanie mój syn będzie musiał się nauczyć od najniższych stanowisk. Jak zarabiać na chleb, jak budować sobie tę tożsamość przedsiębiorczą, bo oczywiście chciałbym, żeby mój syn był przedsiębiorczy. Chciałbym, żeby mój syn poszedł w moje ślady. Ale z drugiej strony ja też bardzo mocno zrozumiałem, że mój syn będzie podejmował swoje własne wybory, nie moje wybory. Więc, jeżeli mój syn może jest artystą i chce być śpiewakiem, albo malarzem, gdzie powiedzmy, ta praca jest mniej stabilna, artystyczna. Ja mu nigdy nie powiem rób coś innego, bo to jest bardziej wartościowe, więcej na tym zarobisz i tak dalej.

Zdecydowanie moje dzieci będą spełniały swoją pasję, bo uważam, że tylko to daje właśnie spełnienie. Czy jeżeli robisz coś z pasją, to co kochasz, to daje ci później efekty również finansowe. Ja wierzę głęboko, że nawet osoby, które mają jakąś taką pasję artystyczną, może niestabilne przychody, to też sobie potrafią poradzić finansowo. Jeżeli nauczą się, to jest umiejętność, nauczą się dobrze zarządzać finansami, oszczędzać. To jest umiejętność z tym się człowiek nie rodzi. Oczywiście ktoś może mieć osobowość, która łatwiej pewne rzeczy, tego typu będzie przyswajała. Ja głęboko wierzę, że każdy może się nauczyć oszczędzać, każdy może się nauczyć zarabiać. Każdy może się nauczyć budować i tak dalej i tak dalej. Być przedsiębiorczym, budować w sobie przedsiębiorczość i ja jak najbardziej tak moje dzieci będę uczył.

Mój syn ma już 15 lat, więc on wchodzi w ten wiek w którym, będę na pewno podejmował z nim rozmowy, wyzwania. Będę starał się uczyć. Ja jestem człowiekiem biblijnie wierzącym. Biblia o tym dużo mówi. W Biblii duże jest napisane o tym, jak się masz wzmacniać, jak masz się uczyć, jak masz iść, jak masz się nie lękać i pokonywać pewne trudności. Jezus w przypowieści mówił o tym, jak mamy pracować, jak mamy pomnażać talenty. Na przykład przypowieść o talentach, gdzie zarządca dał swoim pracownikom talenty, czyli duży pieniądz. I każdy miał je pomnożyć i jeden pomnożył dwukrotnie i został pochwalony, drugi pomnożył dwukrotnie i został pochwalony. Trzeci nie pomnożył, tylko zakopał w ziemi, bo bał się, że straci. Nie zaryzykował i zarządca jasno powiedział: sługo niedobry, zły i niewierny. Wiedziałeś jaki jestem, wiedziałeś jak powinieneś się zachować. A ty się wystraszyłeś, schowałeś i nie pomnożyłeś mojego majątku.

Biblia mocno naucza o tym, że mam być przedsiębiorczy, po prostu. Odkrywam wiele ciekawych rozwiązań, które właśnie pokazuje nam Biblia i to konkretnie do biznesu, konkretnie do przedsiębiorczości. I staram się też o tym mówić, że można w zdrowy sposób robić pewne rzeczy. Ale też my musimy robić, czyli nic nie spada z nieba, nic nie spada tak nagle, bez pracy. My musimy pracować, powielać swoje talenty,budować swoje talenty,zbudować kapitał, pieniądze i tak dalej i tak dalej.

Dlatego moje dzieci będą na pewno w tym kierunku przeze mnie edukowane. Wierzę głęboko, że przez przykład jaki też daję moim dzieciom, one po prostu będą naturalnie naśladować. Że to nie będą też musiały być jakieś długie rozmowy. Dzieci naturalnie widzą, że jestem przedsiębiorczy, przedsiębiorcą, że dzisiaj szkolę ludzi. Widzą w jaki sposób wnoszę wpływ na lokalną społeczność, oni to wszystko widzą, tego się nie da ukryć. Więc głęboko wierzę, że właśnie przykładem moje dzieci pójdą w moje ślady.

Droga biznesmena do Boga

Droga biznesmena, która prowadzi do Boga, dlaczego do Boga, a nie do wódki lub do jogi?

Droga biznesmena, która prowadzi do Boga? Zastanawiam się, czy moja droga jako droga biznesmena doprowadziła mnie do Boga, czy to jednak Bóg na mojej drodze życia po prostu mnie odnalazł? Co wpłynęło na moją drogę i myślę, że tak bym to zinterpretował. Analizuję drugą część pytania też, dlaczego do Boga, a nie do wódki, czy do jogi. No nie wiem.

Widzę że mam kilku znajomych, których gdzieś tam życie doprowadza właśnie do wódki lub do jogi. Mnie życie doprowadziło do Boga, zderzyłem się bardzo mocno z Ewangelią, którą wyśmiałem, po prostu. Moja kuzynka mi powiedziała o Bogu,z którą się rzadko widuję, dlatego, że jest z Mazur..I gdzieś tam, któregoś razu się zdzwoniliśmy, żebym przyjechał na weekend do nich na wieś. Przyjechałem no i ona zaczęła mi opowiadać o Jezusie, o tym, że on mnie za darmo zbawił. Zaczęła różne takie rzeczy opowiadać, których nie rozumiałem i które troszkę wyśmiewałem. Coś tak mocno, tak głęboko zasiała w moim sercu, że ja zacząłem ten temat zgłębiać. Na początku trochę chyba przekornie, żeby udowodnić sobie i jej że ona nie ma racji, to są totalne bzdury, zabobony i tak dalej.

Trochę pewnie przez myślenie religijne i takie tradycjonalne. Ponieważ my w Polsce jesteśmy wychowywani od dziecka w takiej tradycji religijnej, katolickiej. A ona mi mówiła,całkowicie o czymś innym. Ona nie mówiła mi o religii, nie mówiła nic o tradycji, tylko mówiła mi o duchowości mówiła mi o czymś ponadnaturalnym. I to w jakiś sposób mnie zaciekawiło. Z drugiej strony trochę to wyśmiewałem, ale na tyle, że zacząłem zgłębiać temat. Zacząłem zgłębiać historię i powstania Biblii, czy ona może faktycznie być autentyczna, prawdziwa. Ile było proroctw w tej Biblii, ile ich się wypełniło, jak wyglądała historia Kościoła Katolickiego. Że tak naprawdę kościół katolicki powstał w czwartym wieku, a nie od razu po Chrystusie. On został przez Rzymian wypromowany, przez cesarza jakiegoś tam Konstantyna chyba, tak Konstantyna i tak dalej i tak dalej.

Zacząłem to sobie zgłębiać najpierw z ciekawości, a później, nie wiem, no ja czuję, że Bóg zaczął przemieniać moje serce. Ja zderzyłem się z takim murem, gdzie po prostu, po prostu “padłem” w którymś momencie, wypowiedziałem: jeżeli Ty istniejesz, to po prostu zrób coś, bo nie mogę sobie poradzić z tymi myślami, które się kotłują w mojej głowie”.

Zacząłem widzieć w sobie, że nie jestem tak idealny, wcześniej uważałem się za dobrego człowieka. Bo wiesz, jak dzisiaj zapytasz kogoś na ulicy, “czy uważasz, że jesteś dobrym człowiekiem? O tak, nikogo nie okradłem, nie zabiłem, dobry jestem przecież. Mam żonę i dzieci, kocham ich” i tak dalej, i tak dalej.

Czy jak dotyka Duch Święty twojego serca i zaczyna ci objawiać, czym jest grzech,bo grzech generalnie jest chybieniem celu. Że to nie jest tak, jak my jesteśmy wychowani w tradycji, że to jest “a zrobiłeś zły uczynek, to jest grzech, teraz za to musisz się wypowiadać i odmówić pokutę, czyli zdrowaśkę”. To nie o to chodzi. Chodzi o to, że Boża natura jest tylko dobrem i wszystko, co chybia celu (my mamy swoje powołanie, Paweł pisze w swoim liście do Filipian, w trzecim rozdziale, że my mamy swoje Boże powołanie, że my idziemy do jakiegoś celu, mamy swój cel).

To mnie bardzo mocno tak zafrapowało, że ja mam powołanie. Że ja mam cel, że ja mam coś do zrobienia na tym świecie, że ja nie żyję tutaj tylko po to, żeby egzystować. Żeby sobie przeżyć to życie ciężko “harując”, raz w roku jadąc sobie na wycieczkę i tak dalej. Znowu ciężko “harując”. Na końcu nie miałem czasu na rodzinę, na zdrowe odżywianie, na sport i tak dalej i tak dalej. Więc w wieku 60 lat jak ZUS już miał zacząć mi płacić emeryturę, to zeżarł mnie rak i umarłem i koniec. I mnie nie ma!

Zacząłem zauważać, że jest głębszy sens naszego istnienia i że ja mam powołanie, właśnie że jest coś więcej i coś mnie złamało. Nie wiem, nie wiem dlaczego, nie wiem jak to się stało. Wierzę, że to było ponadnaturalne, bo ja naprawdę byłem takim twardym dyrektywnym facetem. I jakbyś mnie znał wcześniej, to w życiu byś nie uwierzył, że ktoś taki może się złamać. A ja raczej byłem twardzielem, który uważał, że chłopaki nie płaczą.

Często na mnie mówili, że Darek jest taki cwaniak. Zawsze sprzeda, ale w różny sposób, nie zawsze etyczny i tak dalej i tak dalej. Nie chcę tego rozwijać, bo szkoda czasu na to, chociaż jest to świadectwo jakieś. W pewnym momencie zawołałem: jeżeli Ty istniejesz ( czuje się jak idiota, bo gadam sam do siebie) ale jeżeli istniejesz Boże to weź zrób coś z moim życiem, przyjdź i je zmień. I to się stało. To jest niesamowite, niewiarygodne, że to się stało i tyle.

Nie mam odpowiedzi, dlaczego do Boga, a nie do wódki lub jogi. Ja po prostu spotkałem na swojej drodze Boga ponadnaturalnego, duchowego Boga Ojca. Który mnie kocha, który przemienił moje życie. Wszedł w moje życie naprawdę w niesamowity sposób. Który zabrał nałogi, zabrał jakieś zniewolenia. I to duże zniewolenia, których wcześniej nie widziałem, bo nie chciałem ich widzieć. Okazało się, że one są i zaczęły bardzo mocno mi doskwierać i On to wszystko zabrał ode mnie.

Dzisiaj jestem całkowicie wolny i to jest niesamowita wolność, bo ja mogę się napić wódki, to nie jest dla mnie problem żaden. Tylko ja już nie chce pić wódki, żeby się upić. Bo żeby wypić tam wiesz z tobą drinka wieczorem towarzysko, to nie ma żadnego problemu. Tutaj Bóg nie ma w tym żadnego problemu. Jezus nawet wino rozmnażał na imprezie weselnej, bo niech się ludzie bawią. To nie jest żaden problem.Ale ja już nie chcę się upijać. Ja już nie chcę “zdychać” cały weekend z kacem, z moralniakiem, że kogoś zwyzywałem. Bo jak nie panujesz nad sobą pod wpływem alkoholu, to robisz nieraz głupie rzeczy. Ja już nie chcę tego robić po prostu, może z tego wyrosłem.

Wierzę głęboko, że to też moja przemiana, właśnie przez Boga tej tożsamości. Myślę, że dlatego nie mam pojęcia, dlaczego nie do innych rzeczy. Wierzę, że Bóg jest wystarczający. Więc nie potrzebuję dzisiaj jogi, staram się gdzieś mówić o tych rzeczach, opowiadać na swoim profilu na Facebooku, też dużo piszę postów, które gdzieś otwierają głowę na pewne tematy, które głęboko mam w sercu, żeby się nimi dzielić.

Pokazuję ludziom, że ja nie potrzebuję jogi, medytacji, czy szamanizmu do tego, żeby być wolnym i spełnionym. Ale to nie znaczy, że ja atakuje tych ludzi. Ludzie często od razu odbierają coś, jako atak. Że jeżeli ty mówisz, że dla ciebie Bóg jest wystarczający i tamtego nie potrzebujesz, to znaczy, że ty atakujesz, że tamto jest bardzo złe. Ja nie wiem, czy tamto jest złe. Ja wiem, że ja tego nie potrzebuję. Wiem, co na ten temat mówi Biblia i nie chcę tego, bo Bóg jest dla mnie wystarczający.

A jeżeli tamci ludzie widzą w tych praktykach jakiś swój rozwój, ich sprawa, ich życie. Każdy ma wolność wyboru, to jest niesamowite, że Bóg każdego tak bardzo kocha, że daje każdemu wolność. Możemy wybrać, którą drogą chcemy iść. Ja wybrałem drogę, która już nie potrzebuje wódki, która nie potrzebuje jogi, która nie potrzebuje innych jakichś schematów, żeby czuć się spełnionym. Ja potrzebuję tylko duchowej relacji z moim Bogiem i to wszystko.

Potknięcie w życiu biznesmena

Może być duże, może być małe potknięcie biznesowe, rodzinne i czego możemy się z tego nauczyć? 

No wiesz o tym, co przed chwilą powiedziałem, to moim zdaniem, już dzisiaj największym moim poiknięciem było to, że tak późno poznałem Boga czyli moje chybianie celu przez wiele lat. Poznałem Boga w wieku 37 lat i wiesz ,ktoś by sobie pomyślał, to jakaś fanaberia w ogóle. Dorosły facet, przedsiębiorca, ustabilizowany, ustatkowany, dobrze zarabiający, a on sobie jakiegoś Boga wymyślił.

Ale ja naprawdę wiem, że on przyszedł do mojego życia. Chyba największym moim takim życiowym potknięciem było to, że tak późno Go odkryłem. Bo mógłbym wiele rzeczy zrobić wcześniej, całkowicie inaczej. Z drugiej strony, dzięki jakiejś mojej drodze i doświadczeniu mam większe świadectwo dzisiaj z mojego życia, mojej przemiany. Widzę, jaki kontrast jest pomiędzy starym życiem, starym myśleniem, a nowym myśleniem. Myślę, że podobnie jest z drogą biznesmena i tego w jaki sposób kiedyś kreowałem swoje przedsiębiorstwo.

W jaki sposób kreowałem wizję na moje przedsiębiorstwo, w jaki sposób zarządzaem właśnie moimi ludźmi, moim zespołem, bardzo właśnie dyrektywnie. I nie starałem się zrozumieć i nie umiałem komunikować. Myślę, że to było takie moje największe potknięcie. Nie mam takich małych potknięć, nie mam bankructw. Słyszę nieraz biznesmenów, którzy opowiadają o tu straciłem miliony, ale w dwa lata później spłaciłem.Często wielu coachów i trenerów reklamuje się w taki sposób, żeby sprzedawać swoje szkolenia i tak dalej. Jak wyszedłem z długu 2,5 miliona i tak dalej. I wyszedłem na plus by teraz nauczyć się jak zarabiać miliony. Ja mogę ci powiedzieć, jak nigdy nie wpaść w długi i nie mieć ich nigdy..

Jak nigdy nie stracić dwóch milionów

Proszę, proszę 

Po prostu nie będę teraz opowiadał konkretnych tipów, bo to jest całe twoje życie, całe twoje pokolenie. Ja byłem zawsze człowiekiem, który był bardzo rozsądny i zawsze planował, to co chce zrobić. Czyli każdy biznes mógł mocno zaplanowany i zorganizowany mimo to że nie potrafiłem zarządzać z ludźmi i się komunikować tak dalej ale ja jako ja jak budowałem coś w swoim życiu to zawsze to było zaplanowane.

Zawsze starałem się, wiesz mieć jakąś taką poduszkę bezpieczeństwa czy to finansową, czy to jakąś inną, zależy w jaką sferę wchodziłem biznesową. Ja chcę o tym mówić, że możesz nigdy nie stracić dwóch i pół miliona, jeżeli będziesz rozsądny, będziesz budował od razu fundamenty, czy nie będziesz parł do przodu, nie patrząc co się dzieje z tyłu, tylko będziesz zorganizowany I to jest moim zdaniem świadectwo.

Ja chcę o tym mówić, że nigdy nie straciłem dwóch i pół miliona, a dzisiaj zarabiam miliony. I o tym chcę uczyć, a nie uczyć jak stracić i później jak je odbudować. Dla mnie nie jest to świadectwo, ale no tak jak mówię, każdy ma swoją drogę i też nie chcę tej drogi negować, bo ja tak jak mówię, ja miałem swoją drogę duchową, kiedy robiłem dużo złych rzeczy i dopiero uświadomiłem sobie to w momencie z jakimś tam duchowym zderzeniem z Bogiem. A dzisiaj już tego nie robię i widzę dużą zmianę.

Tak samo wiesz, w biznesie. Cieszę się, że są ludzie, którzy byli na dnie i dzisiaj doszli do takiej zmiany,że potrafią generować i budować bardzo owocne biznesy, więc super bardzo się z tego powodu też cieszę.

O miłości

Czas na reklamę, co chcesz polecić każdemu biznes tacie?

Przede wszystkim kochaj swoją rodzinę, dbaj o nią. Chcę ci powiedzieć, że miłość jest czymś więcej, niż dzisiaj, jaką miłość postrzega świat. Miłość to nie jest zauroczenie. Miłość to jest decyzja. Miłość zawsze daje, miłość nigdy nie bierze. Staraj się dawać swojej rodzinie i swoim dzieciom, twojej żonie, wszystko co masz, swojego serca, ale nigdy nie oczekuj nic w zamian.

Bo my bardzo często oczekujemy coś w zamian. Ja ją kocham, a ona mnie nie, ja jego kocham, on mnie nie.Ja mu ustępuję, a on mi nie i tak dalej i tak dalej. pamiętaj, jeżeli ty zaczniesz dawać bezinteresownie, to ta druga strona jak zauważy,czyli znowu ten przykład, nieraz trzeba na to poczekać. Jeżeli ta druga strona zauważy, że dajesz cały czas bezinteresownie i niczego nie oczekujesz, to też zacznie ci dawać, ponieważ, jeżeli małżonkowie się kochają, rodzina się kocha to wypływa z siebie naturalnie. Ale my dzisiaj troszkę mamy wykrzywione pojęcie miłości. Ja widzę, że mnóstwo moich znajomych, którzy mówią, wiesz co rozwodzę się, wiesz co, rozstajemy się. Dlaczego? A wiesz, wypaliłem się, już się nie kochamy, już nie to, już nie tamto.

Wiesz, to jest tak jak z ogniskiem. Jeżeli nie dorzucasz drewna do ognia, to ognisko się wypali, to jest normalne.Każdy to wie, ale my myślimy, że jak wchodzimy w małżeństwo, wchodzimy w rodzinę, budujemy coś, to jak nie będziemy dorzucać do ogniska domowego, to płomień nie zgaśnie. On tak samo zgaśnie, my musimy dorzucać drewna, po prostu. Czyli my musimy dorzucać swoje zaangażowanie.

Miłość to jest decyzja, my decydujemy o tym, że chcemy iść przez życie z moją żoną, z moimi dziećmi i nieraz jest trudno. Jest ciężko, są różne sytuacje. Ja nie mówię, że moje małżeństwo to jest idealne. Ale ja wiem jedno, ja postanowiłem do końca życia o to walczyć, żeby to małżeństwo było najlepsze, żeby ta rodzina była najlepsza, jaką mogłaby być. Myślę że to jest kluczowe, bo wiesz biznestato, biznes może się skończyć, biznes może upaść biznes może się sprzedać, biznes możesz dzisiaj przetransformować i zmienić na coś innego, na inny biznes, ale pamiętaj rodzinę masz jedną. Rodzina jest jedna.

Jeżeli podejmujesz decyzje, że chcesz być z twoją żoną do końca życia, to jest to decyzja do końca życia. Jeżeli rodzą wam się dzieci, to te dzieci są z wami do końca życia, mimo to, że w pewnym momencie “wyfruną” z gniazda, ale już jesteśmy zapieczętowani ze sobą do końca życia. I myślę, że to jest kluczowe i nie chcę ci dzisiaj mówić o biznesie, tylko chcę ci mówić o tym, co jest najważniejsze w Biznestata, bo Biznestata to znaczy, że jesteś tatą, to znaczy, że masz rodzinę. Dbaj o tą rodzinę, kochaj, dawaj, a zobaczysz jak druga strona też będzie odwdzięczać się tym samym i to jest niesamowite, o tym mówi bardzo dużo Biblia.

Biblia bardzo dużo mówi o miłości, o miłości nie obłudnej, o miłości, która nie szuka swego i to jest niesamowite, nie szuka swego, miłość nigdy nie ustaje. Te wersety są na każdym ślubie czytane w kościele, jak “Hymn o miłości” w Liście do Koryntian 13 rozdziału. Ten rozdział jest cytowany praktycznie na każdym ślubie, ale nigdy nie wgłębiliśmy się w te słowa, co tam jest napisane. Czym jest miłość nie obłudna, że ona nigdy nie ustaje, jest to coś niesamowitego. I tego wam życzę biznestatusiowie. 

Konsultacje z Duchem Świętym

Czy zauważasz wokół siebie jakieś potrzeby, które przywodzą refleksję, można by wokół tego zbudować biznes, ale ja już przecież mam zajęcie?

Pewnie tak, ja jestem osobą przedsiębiorczą, ja robię bardzo dużo rzeczy w życiu. Dzisiaj ja już się przygotowuję z Duchem Świętym. Ja wierzę głęboko, że Duch Święty zamieszkał we mnie, odkąd oddałem życie Chrystusowi. Tak mówi Biblia, że jeżeli w sercu uwierzę i wyznam ustami, że Jezus jest moim Panem i Zbawicielem, to on po prostu we mnie zamieszkuje przez swojego Ducha.

Dlatego ja już dzisiaj nie chcę robić wszystko sam, tylko ja z Nim pewne rzeczy konsultuję. Dlatego, że wiem, że on chce dla mnie jak najlepiej. Ktoś powie, a co to za wolność,jeżeli ty teraz musisz się kogoś tam pytać, To jest właśnie niesamowicie uwalniające, to jest tak, jak kreacje z moim synem. Mój 5-letni syn naturalnie mnie we wszystkim naśladuje. Przychodzi i zadaje mi pytania, pyta mnie, ja mu odpowiadam i on bierze to za pewnik. On nie analizuje, czy ja go okłamuje, czy nie. Wierzy, że ja jako jego tata odpowiadam mu prawdę i wszystko, co chcemy mu powiedzieć jest dla niego najlepsze. On tego w ogóle nie analizuje. 

A my mamy z tym trochę problem. Nasz egoizm nie pozwala nam dać trochę przejąć stery komuś większemu od nas. Ja się tego nauczyłem i zrozumiałem, że jeżeli ktoś chce mojego dobra i mnie kocha ponadnaturalną miłością, tak bardzo mnie kocha, że potrafi wejść w ciało, przyjść na ten świat i za mnie umrzeć, to znaczy, że On mnie tak bardzo kocha, że on nie chce dla mnie źle. Więc ja wolę to z Nim w jakiś sposób skonsultować. Dlatego ja wchodzę w tematy, które już konsultuje, ale wiem, że są ludzie którzy nie chodzą tak w duchowości jak ja i też są bardzo przedsiębiorczy. Pytaj swego serca, po prostu pytaj swojego serca, co chcesz robić dalej, bo ja dzisiaj zaczynam robić nowe rzeczy, ja dzisiaj jestem autorem książki, promuję bardzo mocno zdrowy biznes właśnie w świecie przedsiębiorców.

Dodatkowo jestem trenerem i mentorem. I staram się właśnie prowadzić przedsiębiorców i wyprowadzać z takiego nieładu. W tej chwili prowadzę, niesamowitego człowieka w takim mentoringu, który jest niesamowitym, takim wizjonerem, który, co za biznes nie ruszy, to mu wychodzi. I on jest niesamowitym sprzedawcą, ale brakuje mu tego poukładania już swojego ogródka, kiedy to wszystko ruszy.

Robi się chaos i ten chaos go zaczyna doganiać. On zamiast skupiać się dalej na rozwoju biznesów, bo gdzieś tam zaczyna mieć czkawkę, zadyszkę z tymi właśnie nie poukładanymi tematami w fundamentach. Ja gdzieś wspieram takich ludzi i staram się im pokazać, żeby odkryli tą swoją tożsamość, żeby może znaleźli sobie człowieka przy swoim boku, który będzie bardziej poukładany od niego, bo osobowości też nie zmienimy. Jeżeli masz osobowość, która męczy się w takim poukładaniu, to znajdź sobie po prostu kogoś, kto będzie to za ciebie robił.

Ale ty bądź dla niego liderem, przywódcą, takim, który go będzie przy sobie trzymał i tak dalej i tak dalej. Motywował, wspierał. Ja robię dużo rzeczy dzisiaj nowych, ponieważ kocham pracę,kocham pracować, kocham mieć wpływ i myślę, że ja nie łapie już wszystkich srok za ogon, bo nie mam takiej potrzeby. Nie mam chęci, ale też, dlatego, że mówię, pewne rzeczy przegaduję, z moim tatą w Niebie, a ty po prostu pytaj serca.

Łapanie wszystkich srok za ogon nie ja jest moim zdaniem dobre, bo właśnie brakuje wtedy, tej przestrzeni, czasu na to, żeby przypilnować, tego co się już rozwinęło. Jeszcze tylko powiem pokrótce właśnie jako świadectwo. Jak ja zacząłem “Rukolę” przemieniać i zacząłem przemieniać swoją tożsamość, ja w tym momencie prowadziłem trzy działalności. Właśnie “Rukola”- catering, miałem firmę budowlaną wykończeniową i byłem managerem, byłem na kontrakcie w dużej firmie, gdzie byłem managerem i zarządzałem całą północną Polską. Jeszcze w sprzedaży też miałem zespół handlowców i naprawdę dużo pracowałem.

Jasno poczułem w sercu, że ja mam wyciszyć tamte działalności i skupić się tylko na jednym, bo nie da się “łapać wszystkich srok za ogon” i żeby one dobrze rosły. Więc skupiłem się na “Rukoli” w momencie, kiedy “Rukola”zaczęła mi już zdrowo rosnąć. Teraz jest przestrzeń na to, żeby rozwijać się dalej, dlatego w tym roku uruchomiłem spółkę, która zaczęła inwestować w nieruchomości, czyli coś, co już wcześniej robiłem na mniejszą skalę. Bo tylko zajmowałem się remontami i wykończeniami pod klucz.

Dzisiaj rozwijam tą przedsiębiorczość już w inwestowanie w nieruchomości, dodatkowo, właśnie dzielenie się i inspirowanie innych przedsiębiorców, dzielenie się moją wiedzą i doświadczeniem. To są nowe rzeczy, ale ja zacząłem robić je w tym roku, bo dopiero teraz poukładałem mój biznes. I to jest bardzo ważne, poukładaj wszystko, co masz i wtedy zacznij robić coś nowego. Bo jeżeli nie poukładasz i zaczniesz nowe, to znowu zaczniesz zajmować się nowymi i tamte stare będą jeszcze bardziej przez ciebie zaniedbane, błędne koło.Błędne koło i wtedy się frustruję, my jesteśmy zmęczeni, przepracowani i tak i tak dalej. Znajdź u siebie porządek i wtedy się rozwijaj i rób to, co czujesz w sercu.

O książce

Trzy słowa na zakończenie naszej rozmowy

Trzy słowa, dla mnie dzisiaj trzy słowa to jest Bóg, rodzina, biznes. A dla ciebie chciałbym ci powiedzieć, żebyś patrzył na serce i szukał tego, co masz w sercu. A na koniec chciałbym jeszcze zaprosić ciebie, może cię to zainteresuje, akurat napisałem książkę. I to naprawdę jest nie ustawione. Artur nie wiem, czy zapraszając mnie, jeszcze tej książki nie miałem fizycznie, bo mam tą książkę od piątku, tego piątku, który był. A nagrywamy w czwartek, czyli mam sześć dni tą książkę w ręku.

Napisałem książkę o zdrowym biznesie. O tym, o czym trochę wam tutaj opowiedziałem, ale napisałem szczegółowo, w jaki sposób zmieniła się moja tożsamość, moja przemiana. Ale później w jaki sposób zmieniła się tożsamość “Rukoli”, mojego przedsiębiorstwa. Jak wybudowałem właśnie liderstwo u mnie w firmie, w jaki sposób to powstało, jak szkoliłem ludzi, jak w ogóle wpływałem na moich ludzi, żeby oni zrozumieli, co w ogóle mi gra w sercu. Jak zbudowałem firmy na wartościach, jakie procedury wdrożyłem, żeby te wartości zostały gdzieś zakorzenione.

Więc mówiłem o tej transformacji, mówiłem o wprowadzeniu (właśnie piszę dużo o wprowadzeniu nowych wartości) i tej etyki, kultury pracy. Bardzo mocno ta kultura pracy jest tu ważna. Dodatkowo właśnie te przygotowanie, wyposażanie liderów, tej kadry menadżerskiej, która przejęła dzisiaj całkowicie działania operacyjne w mojej firmie. Ja już operacyjnie nie pracuję w firmie, tylko jako lider, jako ktoś, kto wspiera. Jako mentor, który wspiera moich liderów, kreuje wizję, rozwój firmy, ale już nie pracuje operacyjnie. To wszystko opisałem w książce ze szczegółami. Opisałem jak wygląda moja branża, jak wygląda jakość. Oparłem tą książkę właśnie nam pięć moich wartościach firmowych i bardzo szczegółowo o tym piszę.

Jest to książka bardzo motywacyjna, inspirująca, ale też mocno techniczna, w której właśnie opisuję konkretne elementy, które ja wdrożyłem w firmie, aby to przekształcenie się udało. Mówię bardzo dużo właśnie o komunikacji, o sposobach w jakich to zrobiłem, o rekrutacji, jak rekrutuje dzisiaj ludzi. Jak nimi zarządzam, jak z nim rozmawiam. Bardzo dużo takich tipów, więc ta książka jest taka dwutorowa, będzie bardzo motywacyjna i inspirująca i będzie bardzo taka konkretna, z konkretnymi casusami, które mogą cię zainteresować i tą książkę możecie nabyć na mojej stronie internetowej Dariusz Popławski pl Na tej stronie również zobaczycie czym się zajmuje, bo tak jak wspominałem zajmuje się mentoringiem, szkoleniem ludzi z tego, co już ja przepracowałem w swoim życiu, tego doświadczenia biznesowego, więc jeżeli ktoś byłby zainteresowany to serdecznie zapraszam www.dariuszpopławski.pl 

Dziękujemy serdecznie

Podobne audycje:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *