Sukces to relacje – seminarium ASBIRO

Lista gości:

  • Michał Krajewski: 0’38”
  • Daniel Piesto: 03’25”
  • Adam Pioch: 04’52”
  • Sławek Muturi: 07’03”
  • Paweł Królak: 09’45”
  • Marcin Chmielowski: 11’36”
  • Kamil Cebulski: 13’01”
  • Marek Bernaciak: 14’11”

Transkrypcja:

W ramach ASBIRO – Alternatywnej Szkoły Biznesu i Rozwoju Osobowego zostało zorganizowane seminarium, którego jeden z tematów brzmi „Sukces to relacje”. Jadę do Warszawy, a na spotkaniu będę zaczepiał uczestników.

Michał Krajewski

Michał Krajewski. Główna moja firma to Steelo, która mieści się w Wielkiej Brytanii. Natomiast mój projekt, w którym dzielę się swoją wiedzą, nazywa się standback i to jest standback.today 

Wygłosiłeś bardzo ciekawy wykład o procedurach. A skoro jednym z głównych tematów dzisiejszego zjazdu, seminarium są relacje. Co jest pierwsze? Relacje biorą się z procedur czy procedury z relacji?

Pytanie jest bardzo trudne i gratuluję pytania. Myślę, że ciężko po prostu jednoznacznie odpowiedzieć. Aczkolwiek, jeżeli miałbym wybrać jedno, to uważam, że relacje są powyżej procedur. Dlatego, że jeżeli mamy same procedury, to firma może okazać się bardzo zimną i oschłą firmą, gdzie po prostu jest bardzo dużo mechanizacji. Natomiast my, jako ludzie, czerpiemy przyjemność i tak naprawdę szczęście w życiu z interakcji z innymi osobami. Dlatego według mnie przeważają relacje, bo bez nich nie stworzymy dobrych procedur. Jeżeli ludzie są zmuszeni do czegoś i nie czują inspiracji, żeby z własnej inicjatywy działać, to procedury nie będą tak samo dobre. Czyli one są bardzo ważne, prawie że na równi, aczkolwiek przeważają troszeczkę relacje.

Czy masz specjalną procedurę na budowanie relacji ze swoimi spawaczami?

Nie, nie mam procedury na budowanie relacji. Aczkolwiek muszę przyznać, że za pierwszym razem, kiedy brałem ślub, miałem procedurę na poznanie kobiety i dosłownie zrobiłem check listę. I tak naprawdę, to była dla mnie wielka nauczka, że relacji i emocji nie można opisywać procedurami i check listami. Bo są to uczucia, a one są czasami nielogiczne.

W ten sposób popełniłem błąd, dlatego się potem rozwiodłem. I nie mam procedury, powiedzmy na budowanie relacji stricte tak, że krok po kroku. Natomiast mamy inne ogólne procedury, np. że pracownicy firmy raz na miesiąc muszą gdzieś wspólnie wyjść – do pubu, do restauracji. Mamy też nagrody za osiągnięcie danych targetów. W zależności od tego jakie to będą targety, jest to najczęściej trzymiesięczny okres, to albo idziemy na kręgle, albo na gokarty, albo na musical i tak dalej. Zatem nie mamy procedur na to jak krok po kroku się z nimi zaprzyjaźnić, ale mamy ogólne firmowe metody, gdzie my i tak się z tymi spawaczami zapoznamy.

Czy udało ci się w swojej rodzinie wprowadzić jakieś procedury?

Dobre pytanie. Ja tak, nauczyłem się, że ja jestem osobą, która bardzo lubi procedury. Ale to niekoniecznie oznacza, że wszyscy inni żyją według procedur. I co mogłem, to wprowadziłem, jak chociażby można powiedzieć że 5S, czyli w kuchni mam dosłownie pozaznaczane gdzie się odkłada sól i tak dalej, i tak dalej, jakieś koszyki na rzeczy. Aczkolwiek przymykam trochę na to oko, bo niestety, powiedzmy druga strona nie koniecznie chce żyć według tych takich twardych zasad.

Daniel Piesto

Nazywam się Krzysztof Krawczyk, jestem znanym wokalistą. Nie, żartowałem! Jestem Daniel Piesto i mam firmę zajmującą się inwestowaniem w nieruchomości: wynajem, flipy.

Jak łączysz rodzinę i biznes?

Łączę w ten sposób, że biznes prowadzę z żoną. Mam w ogóle żonę, córkę i kota i jakoś to wszystko łączę. Z żoną robię biznes i robimy to na równej stopie – czyli ona wie, to co ja i podejmujemy razem decyzje, możemy się zastępować. Jeżeli chodzi o dziecko, to planujemy domowe nauczanie, ale póki co jeździ do szkoły. Jedno z nas odbiera dziecko i dalej ma zajęcia dodatkowe z nami. Więc spędzamy z dzieckiem stosunkowo dużo czasu.

Jeżeli chodzi o biznes to w tym momencie nie pracujemy tak wiele, bo możemy sobie na to pozwolić. To znaczy tak budujemy biznes, żeby był zautomatyzowany. Czyli my go budujemy, a on dalej działa i tylko poprawiamy jego kierunek rozwoju. A jeżeliby ktoś prowadził jednoosobową działalność gospodarczą, albo prowadził biznes na zasadzie “biznes to ja”, to nie wyobrażam sobie połączenia w ogóle biznesu z czymkolwiek, bo wtedy trzeba pracować 14 godzin, i to może być mało. Trzeba budować tak biznes, żeby nie angażował nam nie wiadomo ile czasu. Przynajmniej w dłuższej perspektywie.

Adam Pioch

Witam serdecznie słuchaczy. Nazywam się Adam Pioch i zajmuję się w życiu storytellingiem, a także tworzeniem opowieści. Bo co innego jest opowiadać, a co innego jest tworzyć. Ja łączę jedno i drugie, zarówno piszę, jak i opowiadam. I jeszcze przy okazji uczę ludzi, jak tworzyć opowieści, które można wykorzystać zarówno w biznesie, ale także w życiu. Bo dużo w życiu opowiadam, także swoim dzieciom.

Ile sposobów opowiadania powinien znać, używać biznestata aby obsłużyć i swój biznes i swoją rodzinę?

To jest bardzo dobre pytanie, bo samych technik opowieści może faktycznie jest dużo, chociaż wystarczy ci jedna, jeżeli będziesz dobrze z niej korzystał i będziesz potrafił zafascynować ludzi, porwać słuchaczy i sprawić, że będą od “a” do “z” ciebie z uwagą słuchali. Taka ciekawostka – w storytellingu istnieje schemat opowieści i ten schemat jest jeden dla nich wszystkich. Wszystkie opowieści idą po tym samym schemacie. Są właściwie różne wersje fabularne tego samego schematu. W opowieściach zawsze jest bohater, który wyrusza w podróż, przechodzi jakieś próby, ma przygody. Przechodzi finalną próbę i potem wraca do miejsca, z którego wyruszył. I nieważne czy spojrzymy na Matrixa, czy spojrzymy na Czerwonego Kapturka, czy na Czterech Pancernych, czy Shreka, zawsze jest ta podróż i bohater, który w tej podróży funkcjonuje.

Jeżeli my mamy świadomość tego schematu, jak to wygląda, to jesteśmy w stanie opowiadać troszeczkę lepiej. Po prostu bardziej świadomie. Tak jak można śpiewać troszeczkę lepiej, troszeczkę gorzej. Ci co śpiewają lepiej to po prostu wiedzą jak. Ci co opowiadają lepiej, też wiedzą jak, bo się tego nauczyli, dowiedzieli się i to wykorzystują. Ale prawda jest taka, że my jako ludzie wszyscy jesteśmy storytellerami. My wszyscy opowiadamy. I można to robić na wyczucie i też bardzo fajnie opowiadać i ludzi porywać. Także wystarczy opanować dobrze jeden sposób, który się będzie sprawdzał. A jak jeszcze do tego sobie doczytasz, jakie są techniki, sposoby sprawiania, żeby wywoływać fascynację, żeby zaskakiwać, żeby wprowadzać napięcie, to tylko będzie działało dodatkowo na twój plus.

Sławek Muturi

Sławek Muturi, założyciel firmy Mzuri.

Sławku jesteśmy w ASBIRO, w holu hotelowym dlatego małe echo z nami. Dzisiaj dzień relacji na zjeździe. Ty jako jeden z większych podróżników spotykasz bardzo wielu ludzi na swojej drodze i zawsze musisz w ekspresowy sposób stworzyć z nimi jakąś relację. Czy podzielisz się czymkolwiek na ten temat?

Wiesz, tak rzeczywiście. Ja po prostu, rzeczywiście tak jest, że ja jestem gadułą i ponieważ podróżuję sam, to chcę rozmawiać z ludźmi. Nie mam konkretnych tipów. Po prostu zadaje proste pytania, typu: “Jak się masz?”, “Dokąd jedziesz?”, “A po co tam?”, “A gdzie mieszkasz?”, jeżeli kogoś spotykam na przykład na dworcu czy w autobusie, kto siedzi obok mnie. Także do zbudowania relacji uważam, że najlepsze są najprostsze środki. 

Najprostsze czyli?

Czyli właśnie takie pytania, zainteresowanie tą drugą osobą, słuchanie, mówienie jeżeli czegoś nie rozumiesz. Wiesz, uśmiech i poczucie humoru.

Czy spotkałeś się kiedyś z negatywną reakcją na uśmiech, na poczucie humoru, to czego ludzie się boją, myśląc o drugim człowieku, który na drugim końcu świata mieszka?

Przypomniał mi się taki przykład. Ja podróżuję między innymi po to, żeby uczyć się języków obcych. I uczę się w ten sposób, że jadę do kraju, w którym się tego języka używa, w którym się w tym języku mówi. I zwykle jest tak, że na początek dnia mam nauczycielkę czy nauczyciela, który ze 3 godziny wałkuje ze mną takie proste frazy typu: “Jak się nazywasz?”, “Mam na imię Sławek” i “Skąd jesteś?”, “Jestem z Polski”, “Jak długo jesteś tutaj na Litwie?”, “No wczoraj przyjechałem”. Więc te sześć zdań ja się staram wyuczyć w ciągu tych trzech godzin na blachę, tak żeby mówić perfekcyjnie.

I później moim zadaniem po południu jest, żeby te 6 fraz wykorzystać w rozmowach z nieznajomymi. Przynajmniej z piętnastoma nieznajomymi, taki mam cel. No i wiesz podchodzę do kogoś w autobusie czy na przystanku i pytam “Jak masz na imię?”. On odpowiada, a ty jak? No to ja mu odpowiadam. A skąd jesteś? Z Polski. Kurcze to dużo mówisz po litewsku. A jak długo jesteś tutaj? No, wczoraj przyjechałem. I wiesz to bardzo ludzi zaskakuje. I właśnie rzadko się spotyka, żeby ktoś nie odwzajemnił uśmiechu i radości.

Paweł Królak

Paweł Królak, grupa CorazLepszaFirma s.a.

Twoim zdaniem ważniejsze są relacje czy systemy i procedury?

Na takie pytanie nie da się odpowiedzieć do końca precyzyjnie, bo tak naprawdę, jako że firma jest środowiskiem systemowym, to ważne jest wszystko. Ważne jest i jedno i drugie. Ja mam natomiast wrażenie, że systemy są bardzo przez przedsiębiorców niedoceniane, natomiast relacje są absolutnie przeceniane przez przedsiębiorców. Można usłyszeć mnóstwo pięknych frazesów – że biznes to relacje, sprzedaż to relacje, że relacje są w biznesie najważniejsze. Nieprawda, wcale tak nie jest. Bardzo często relacje to jest po prostu skutek dobrze przeprowadzonego biznesu, to jest skutek udanej sprzedaży, a nie powód, dla którego klient kupuje. Najczęściej ta relacja rodzi się dopiero po tym, jak ktoś zostaje naszym klientem. Więc mam takie wrażenie, że bardzo ładnie te frazesy brzmią, ale nie są prawdziwe. Z drugiej strony natomiast, to systemy są bardzo niedoceniane i mam wrażenie, że przedsiębiorcy zdecydowanie za mało uwagi poświęcają systemom.

Co mógłby przedsiębiorca dzisiaj zrobić, z miejsca słysząc te słowa, żeby wzmocnić systemy w swojej firmie?

Żeby wzmocnić systemy w swojej firmie, to najpierw musiałby się zastanowić, co w tej firmie w ogóle działa. Bo tym, co wzmacnia najbardziej systemy jest standaryzacja. Natomiast standaryzować jest sens dopiero wtedy kiedy mamy powtarzalny proces w firmie. Nie ma sensu wymyślać, procedur, gdy jeszcze nie wiemy czy dana rzecz działa czy nie. Zatem najpierw trzeba się zastanowić, co ten biznes robi i dlaczego to, co robi działa. Jeżeli już wiemy, że to działa i działa w dany sposób, to wtedy spisać ten sposób, który działa najlepiej. I wtedy rzeczywiście można zacząć to zamieniać w system, uczyć tego kolejną osobę i tak dalej, i tak dalej. Ale zacząć trzeba przede wszystkim od zastanowienia się: co robimy, dlaczego w ten sposób i dlaczego to jest skuteczne.

Marcin Chmielowski

Ja się nazywam Marcin Chmielowski, jestem rektorem uczelni ASBIRO

Na ile Twoim zdaniem istnienie ASBIRO, Twoje bycie rektorem tej, uczelni już, jest dzięki relacjom?

Ja rektorem uczelni ASBIRO jestem od 1 stycznia tego roku, czyli w sumie niedługo jeśli popatrzymy na całą historię ASBIRO w jej zmieniających się formach prawnych. Natomiast wydaje mi się, że relacje miały duże znaczenie, bo z Kamilem Cebulskim oczywiście znaliśmy się wcześniej. I co tu dużo mówić, mam jakąś tam rozpoznawalność w polskim środowisku wolnościowym. Oczywiście jest to rozpoznawalność na zasadzie bycia szeroko znanym w dość wąskim środowisku, ale mimo wszystko jednak jakaś.

Stąd też te relacje, które miałem wcześniej, czy to relacje prywatne tak jak z Kamilem, czy relacje polegające na tym, że ktoś mnie zna, a ja go jeszcze nie, oczywiście były tutaj decydujące. Jasne jest też, że i moje kompetencje związane z wykonywaniem działalności podobnej do tej, którą robi ASBIRO, czyli szkoleniowej, czy łączenia ludzi. No to to jest jednak ważne i zdaje mi się że tak, że to się tutaj rymuje i że jeżeli spotykamy się na seminarium uczelni ASBIRO pod tytułem “Sukces to relacje”, to tak, za moim niewielkim sukcesem, który mam zamiar jeszcze podbić w przyszłości większymi sukcesami, też stoją relacje.

Kamil Cebulski

Witam, Kamil Cebulski, ASBIRO. ASBIRO uczelnia dla przedsiębiorców.

Kamilu, prowadząc uczelnię musisz utrzymywać relacje z wszystkimi wykładowcami, z całym zespołem, z częścią studentów na pewno…

I to jest ta piękna wiadomość, że nie muszę, ponieważ nie prowadzę uczelni. Jestem tylko skromnym założycielem, nie jestem w zarządzie, więc ominąłem to. Ale jak najbardziej utrzymuję, pomagam, wspieram tą inicjatywę całym sercem.

Jak, skoro tych ludzi jest tak wielu!

No właśnie nie wiem, nie wiem jak. Ja wielu z nich (wykładowców zwłaszcza) nie znam. To znaczy, jak przeglądam listę wykładowców, to coraz częściej ci ludzie są anonimowi. Mamy już wielu, może już kilkunastu wykładowców, którzy wykładają u nas, nawet nie wiedząc, kto to jest Kamil Cebulski, co kiedyś wydawało się być niemożliwe. Po prostu się organizujemy, mamy odpowiedni zespół, dwadzieścia kilka osób do ogarnięcia. Są różni wykładowcy, są osoby odpowiedzialne za kontakt z wykładowcami, są osoby odpowiedzialne za zaprzyjaźnienie się z wykładowcami. Więc to po prostu procedury, procedury, procedury i trochę chęci pracy całego zespołu.

Marek Bernaciak

Marek Bernaciak. Firma nazywa się AMB technic www.amb.pl.

Jesteśmy po świetnym wykładzie, seminarium ASBIRO. Powiedział Pan, że rodzina wygra. Dlaczego rodzina wygra?

Nassim Nicholas Taleb w książce “Antykruchość” mówi, że trwałość różnego typu układów zależy od tego, ile one już istnieją. Przytacza przykład, że jeżeli pijemy wino przez ostatnie 5000 lat, to najprawdopodobniej będziemy je pili przez następne 5000 lat. A jeżeli powstało 3 lata temu jakieś nowe dziwo, jakaś “Super Cola”, to najprawdopodobniej, z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że będzie istniała następne 3 lata. Krótko mówiąc, układy, które istnieją niedługo, mają bardzo niską oczekiwaną długość życia.

To dotyczy według mnie również kwestii państwa, rodziny, pieniądza i tego typu rzeczy. Krótko mówiąc złoto jest pieniądzem od 6.000 lat, więc prognozowana długość czasu życia złota jest 6.000 lat. To że od 100 lat złoto jest praktycznie zdelegalizowane nie ma żadnego znaczenia. To samo z rodziną. To że od kilkudziesięciu lat, czy od 200 lat walczy się z rodziną, to jest tylko 200 lat. A 6000 lat istniała rodzina, więc myślę że, albo nawet więcej niż 7000 lat, więc myślę, że rodzina da sobie radę. To jest tylko pytanie, ile będzie cierpień i bólu, ile doznają różnych ludzie upokorzeń i cierpień i ile ludzi umrze zanim ten trend się odwróci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *