Najlepsza szkoła: Edukacja Domowa – konferencja Pobudki – BT13

Pobierz audycję

Lista gości:

  • ks. Łukasz Kadziński: 00’13”
  • Łukasz Fomicz: 00’25”
  • Jakub Sawicki: 10’20”
  • Michał Kulik: 11’35”

Linki:

Chcesz wiedzieć jaka jest najlepsza szkoła dla Twojego dziecka? Może się okazać, że nie jest to żadna z państwowych ani prywatnych instytucji dostępnych w naszym kraju. Czy brałeś pod uwagę edukację domową? Sposób nauczania, który pozwala na świadomy wybór kierunków rozwoju i ochronę dzieci przed negatywnymi skutkami państwowej edukacji. W dniu 23 listopada 2019 organizacja Pobudka zwołała konferencję pod hasłem „Szkoła”.

Transkrypcja rozmów:

ks. Łukasz Kadziński

Jesteśmy na konferencji dotyczącej edukacji domowej. Od czego rodzice planujący edukację domową powinni zacząć przygotowywanie samych siebie?

Najpierw muszą dobrze jakoś zdefiniować czego chcą i dlaczego tego chcą, ponieważ edukacja domowa wiąże się z pewnym konkretnym sposobem życia który człowiek przyjmuje. Nie da się z biegu w ten sposób życia wejść. Jeżeli ktoś to tego nie jest przygotowany. Napotka się na tej drodze wiele różnych trudności. Czy to będą różne środowiskowe, czy emocjonalne, czy po prostu finansowe, czy związane ze współczesną ideologią. No i do tych wszystkich jego aspektów trzeba być przygotowanym. A jako ksiądz no przede wszystkim powiem, że jest to też walka w jakim sensie duchowa. Dlatego bez pomocy Boga i współpracy z jego łaską jest to rzecz niewykonalna, mówiąc w skrócie.

A jak powinien zostać zbudowany ten regulamin życia rodziny prowadzącej edukację domową, od czego zacząć tą budowę?

Co może dla kogoś, kto na tym się nie zastanawiał zabrzmi dziwnie, ale najważniejsze jest to, że trzeba postawić się na zawsze Pana Boga na pierwszym miejscu. Nawet jeżeli to może właśnie dziwnie zabrzmi w kontekście edukacji, ale nie sposób jej uprawiać bez odniesienia do Pana Boga. Myśląc o regulaminie życia, czy funkcjonowania trzeba od tego zacząć. Bóg musi mieć swoje własne miejsce, czy to w kontekście modlitwy czy to w kontekście właśnie takiej duchowej pracy nad sobą. Oprócz organizacji stricte zajęć edukacyjnych trzeba znaleźć czas na formowanie siebie i formowanie duchowe, takie jakie się dokonuje na przykład na rekolekcjach, czy w rozmowach z własnym kierownikiem duchowym. To jest jakby taka pierwsza rzecz, od której trzeba by zacząć. Potem jest kwestia odpowiedniej wiedzy. Nie chodzi mi tutaj o wiedzę sensie merytorycznym do prowadzenia danych przedmiotów, bo to wbrew pozorom nie jest wcale najtrudniejsze. Ale takiej wiedzy dotyczącej świata w którym żyjemy, ale także i natury człowieka i jego konstrukcji, zadań jakie stoją przed człowiekiem. Tak ogólnie chodzi mi o taką wiedzę antropologiczną czy filozoficzną, a także teologiczną. O niej trzeba pomyśleć, żeby właśnie móc skutecznie potem zaradzać potrzebom, czy tak ukształtować to życie swojej rodziny i swoich dzieci, żeby szło we właściwym kierunku.

Jakaś podpowiedź dla człowieka chcącego prowadzić biznes i zachować przy tym rodzinę przy sobie, blisko.

To jest kwestia przede wszystkim gospodarowania czasem. Własny biznes jest czymś bardzo dobrym, o ile oczywiście nie zaćmi nam innych rzeczywistości. Jak wiele narzędzi ma swoje pozytywne i negatywne strony. Od nas zależy, jak to ułożymy. Jeżeli ten nasz biznes służy temu, co robimy dla swojej rodziny i dla swoich dzieci, jeżeli jesteśmy w stanie właśnie tak go wykorzystywać, żeby mieć czas na organizację życia swojej rodziny, czas dla dzieci, czas na prowadzenie zajęć z nimi, czas właśnie na uformowanie samego siebie, no to własny biznes jest niezastąpiony w tym momencie, ponieważ my jesteśmy jakby panami tej rzeczywistości. No ale gdybyśmy oczywiście uczynili z tego jakiegoś idola w swoim życiu, któremu będziemy służyć, no to może to zdekonstruować w ogóle nasze życie, naszej rodziny. I będziemy pracowali w każdym wolnym czasie, a także w niedzielę i w ogóle nas nie będzie. Więc na to trzeba uważać. Kwestia byłem pewnych priorytetów i hierarchii wartości, to jest najważniejsze.

Od czego należy zacząć budowę rodziny rodzin, tej grupy osób, które będą niekoniecznie związane bezpośrednio więzami rodzinnymi, a będą się nawzajem wspierać?

Przede wszystkim od modlitwy o to. Jeżeli Bóg nam nie pomoże, no to nic nam się nie uda. Jak mówi psalmista: “jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą”. Więc jakaś wytrwała modlitwa, to jest raz, druga pewna elastyczność. Będziemy spotykali różne osoby, które podobnie myślą jak my, nie identycznie, ale podobnie. Trzeba szukać jakby tych punktów wspólnych i te punkty wspólne jakoś umacniać. No i opierając to jakby o rzeczywistość właśnie formacji duchowej, czy to kapłana czy to właśnie ona przykład o rekolekcje. To jest jakby budulec pewien trwały. To są pewne narzędzia, które są w stanie nas uformować. Na dobrych rekolekcjach jesteś już w stanie zobaczyć sens tego, co robimy, i nie przeraża cię trudnościami, które są przed nami. No i taka jakby otwartość na drugiego człowieka. Jeżeli tylko myślimy w kontekście “co inne osoby mnie dostarczą, w czym mnie pomogą”, no to na dłuższą metę nie jest możliwe takie funkcjonowanie. Ale jeżeli mam ducha służby i chęci pomocy drugiemu człowiekowi, no to wszystkie drzwi powoli staną przede mną otwarte. Więc trzeba jakoś wyzbyć się takiego egoizmu, czy myślenia na zasadzie wsobności “co dla mnie, albo co dla mojej rodziny” i tu kropka. Trzeba wyjść szerzej i więcej, a wtedy Bóg jakby pomnaża do wszystko.

Łukasz Fomicz

Łukasz Fomicz, Pobudka. Staram się organizować w tej dziedzinie różnego rodzaju przedsięwzięcia. No ale oprócz tego to właśnie ten wykład dotyczył edukacji seksualnej, stąd też moje zaangażowanie, mnie i żony z taką inicjatywą stop seksualizacji naszych dzieci i rodzice chronią dzieci.

Co skłoniło Pana, jako profesjonalnego nauczyciela, do udziału w konferencji o nauczaniu domowym, w którym nauczają rodzice będący amatorami w edukacji?

A no właśnie to, że widzę te zagrożenia, które czyhają na szkołę państwową. I chociaż mielibyśmy najlepszych dyrektorów i bardzo fajną kadrę, to siły zaangażowane w to, żeby zniszczyć szkolnictwo i dobrać się do dzieci są na tyle mocne, że wydaje mi się, że jeżeli czegoś więcej nie zrobimy, to się ta struktura nie ostoi. Poza tym tradycyjnie było tak, że rzeczywiście to rodzice wychowywali swoje dzieci. Ja akurat bardzo lubię kontakt z dziećmi, czuję się, że jestem nauczycielem z powołania. Mógłbym wspomagać w takiej edukacji domowej innych rodziców. Zobaczymy gdzieś tam, jak tam moja przyszłość jeszcze będzie wyglądała. Natomiast dlaczego nie wspierać dwóch forum edukacji.

Co rodzice chcący rozpocząć edukację domową powinni zrobić, aby jakoś rozwiać swoje obawy wobec startu, wobec wejścia na tą ścieżkę?

Tutaj została przedstawiona pewnego rodzaju procedura. To jest kilka dokumentów, one są nieskomplikowane do złożenia. Trzeba znaleźć sobie przede wszystkim jakąś szkołę, która jest nam życzliwa po to, żeby potem lawinowy nie pojawiły się różnego rodzaju problemy. A cała kwestia złożenia dokumentów, to naprawdę nic skomplikowanego. Jedyna rzecz, która może być pewnym problemem, to to, żeby uzyskać odpowiedni dokument z poradni, że dziecko takie do edukacji domowej się nadaje. To jest jedyna kwestia, która może być jakąś tam przeszkodą. Trzeba pamiętać tylko o tym, żeby jak już ten dokument się uzyska, to żeby to był dokument nie na rok, tylko że tak powiem do końca okresu edukacji takiej przymusowej.

Co rodzice powinni zrobić aby poradzić sobie z niedostatkiem własnej wiedzy na temat poszczególnych przedmiotów nauczania?

Najważniejszą kwestią, moim zdaniem, jest pewnego rodzaju społeczność, którą trzeba postarać się zbudować zanim się jakby uruchomić taką edukację domową. Na pierwszym miejscu moim zdaniem powinien być tutaj ksiądz, który to wszystko jakoś błogosławi i pilnuje tego, żeby pewne wartości były przekazywane. Natomiast w późniejszej kolejności musi być to społeczność, ponieważ jeden rodzic jest dobry w jednej dziedzinie, drugi rodzic w innej i wtedy już różne burze, które w międzyczasie będą się pojawiały, dużo łatwiej jest w tej grupie przezwyciężać. Czyli edukacja domowa jak najbardziej, ale po to, żeby była to pewnego rodzaju społeczność, żeby dzieci też miał kontakt, szczególnie że to są na przykład, jeżeli to jest jedynak, prawda, to żeby miał kontakt z innymi dziećmi, to moim zdaniem wskazane jest to, żeby to było troszeczkę szersza społeczność. Dzisiaj prelegenci nasi byli ze społeczności, gdzie jest około 40 rodziców, 60 dzieci w tej społeczności i każdy jest w edukacji domowej. Ale w momentach, kiedy są elementy jakby kluczowe, albo tam gdzie potrzebna jest współpraca, spotykają się razem i razem współpracują.

Jaką formę powinna przybierać edukacja domowa? Czy to powinny być, tak jak w szkole 45- minutowe lekcje teorii?

Piękno jest tutaj jest pewnego rodzaju wolności. Pewna systematyzacja bardzo pomaga w życiu. Ranne wstawanie, a nie, że tam kiedy nam się chce. Pewne poukładanie, tutaj Pani zaproponowała, że codziennie rano chodzi z dziećmi do kościoła. I to im bardzo układa cykl każdego dnia. Natomiast edukacja w tym zakresie domowym jest niezwykle efektywną edukacją. To znaczy, że w bardzo krótkiej ilości czasu można przerobić ten materiał, gdzie dzieci w normalnej szkole poświęcają temu bardzo dużo czasu. Stąd to też jest duża ilość takiego dodatkowego czasu, który można wykorzystać na pogłębienie wiedzy, tudzież na inne dziedziny rozwojowe. I dlatego nie musi być to jakby system idealnie dopięty w 7- godzinne jednostki lekcyjne po 45 minut. Jest dużo większa dowolność myślę, że kreatywność rodziców tutaj jest właśnie wielką zaletą.

Panuje nam obecnie program nauczania, o którym można powiedzieć na pewno jedną rzecz: powstał centralnie. Czego tak naprawdę rodzice powinni nauczać własne dzieci?

Prawdę, która jest bardzo teraz niepopularna. Natomiast rzeczywiście trzeba pamiętać o tym, żeby dziecko przeszło z klasy do klasy, to musi ten program zrealizować w jakimś zakresie. Te dzieci są na tyle dobrze w edukacji domowej wykształcone, że nie muszą uczyć się ewidentnie wszystkiego. Po prostu na tyle są dobre, że poradzą sobie nawet jakby tych tematów takich, które nie powinny się nauczyć, ze względu na to, bo jest bardzo dużo kłamstw i przekłamań w podręcznikach, które są w podstawie programowej. Sytuacja jest taka, że właśnie to, że robią to bardzo efektywnie, te dzieci mogą sobie pozwolić nie uczyć się moim zdaniem wszystkiego, a efektywnie wykorzystać na te rzeczy, których w podręcznikach nie ma. Zupełnie inaczej powinna być przedstawiona, moim zdaniem, historia która jest w szkołach państwowych. Bo przecież mamy królową Polski. To powinno być jakoś wyartykułowane i odpowiednie miejsce Matce Boskiej w naszym szkolnictwie pokazane. Powinna być tam kwestia, w odpowiednim wieku oczywiście, różnego rodzaju stowarzyszeń, jak masoneria. Czy one źle, czy dobrze wpływają na to, co na świecie się dzieje. Jeżeli chce ktoś poznasz historię i jakby wyciąga z tego masonerię, to bardzo ciężko, żeby zrozumiał wszystkie mechanizmy, które tym systemem rządzą. Kwestia, proszę zobaczyć, pieniądza w ogóle nieobecna w szkolnictwie. Skąd pieniądze się biorą, jak one działają. Czyli niesamowite jakby pokłady wiedzy nowe mogą być odkrywane, bardzo pobudzające na myślenie ludzi, jeżeli tylko damy sobie taką sposobność ku temu.

Jakub Sawicki

Jakub Sawicki. Mam piątkę dzieci, mieszkam w Kaskach, mąż jednej żony.

Nazwa firmy?

Pru dentissima.

Podpowiedź dla biznesmena chcącego utrzymać swój biznes, osiągnąć w tym biznesie jakiś sukces i zatrzymać blisko siebie rodzinę?

Sukces w biznesie. Sukces w biznesie jest jeden. Dla mnie to nie są środki wymierne, tylko to, żeby moja rodzina mogła żyć. Nie chodzi mi tu jakieś życie na wysokim poziomie, ale po prostu godne życie, żeby nam wystarczało. To przede wszystkim jest rodzina i Bóg. Jeżeli robisz coś z miłości do Boga i do rodziny, no to Pan Bóg da ci zlecenia i pieniądze na to, żeby tą rodzinę utrzymać. Po prostu też modląc się o to, żeby ta praca była i żeby były te zlecenia, i nie pokładając przede wszystkim ufności w sobie. Pracując jakby wszystko zależało od ciebie, ale modląc się tak jakby wszystko zależało od Boga. I myślę, że to jest główna główna rada. Ja bym się na pewno w pracy nie zatracał, bo trochę jest tak, że praca dziś jest, jutro może jej nie być. A rodzina jest najważniejsza. Jeżeli robisz coś ze względu na Boga i ze względu na rodzinę, no to Pan Bóg ci pomoże, i da ci środki do tego, żebyś tą rodzinę mógł utrzymać.

Michał Kulik

Szczęść Boże, Michał Kulik, Warszawa. Tata dwójki dzieci, przecudownych, syn 8 lat i córka 7 lat, z wykształcenia magister inżynier, pracuje jako inżynier.

Dlaczego akurat harcerstwo ma wspomagać wychowywanie chłopców?

Ponieważ chłopcy, może nie tyle co nawet Ci chłopcy, co z grubsza wszyscy, potrzebują kształtować swój charakter. Żeby oprócz tego, że widzą pewne dobro za którym warto iść, to żeby mieli siłę, żeby za tym iść. Żeby kształtować w wolę i te siły, żeby za tym dobrem pójść, prawda. Żeby ten cel, czyli dojście do tego nieba, móc zrealizować. Przynajmniej ja widzę w harcerstwie, jakby środek do tego celu. No my jesteśmy realistami. Realistyczny jest świat, który nas otacza. Więc jeżeli człowiek się spotka z tym realizmem w taki sposób, stłucze sobie kolano, rozwali sobie rękę, no to to jest realizm. Nawdycha się świeżego powietrza, pobiega w lesie. No a te czynniki tego realizmu w życiu, to daje harcerstwo. No bo człowiek musi, ten chłopiec musi sobie poradzić, jak rozpalić ognisko, jak coś przygotować. Biega w lesie. Jak zbudować szałas, jak się chronić przed deszczem. Co zrobić jak ma przemoczone buty. To uczy takiego obycia. No a druga sprawa, no to jest wszystko w odniesieniu do Pana Boga.

Podobne audycje:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *