Liderstwo i Biblia – Andrzej Cichocki – BT32

Andrzej Cichocki

Pobierz audycję

Linki:

Lista tematów:

  • Dlaczego protestantyzm a nie katolicyzm: 0’20”
  • Film „Luter i rewolucja protestancka”: 6’59”
  • Służba w więzieniach: 8’11”
  • Biznestata uczy swoje dzieci zasad: 11’40”
  • Wychowanie dzieci na liderów: 15’12”
  • Od kiedy delegować odpowiedzialność: 17’40”
  • Model biznesowy firmy: 23’26”
  • Czas dla rodziny: 29’11”
  • Andrzej Cichocki pomaga: 29’56”
  • Szkolenia biznesowe w internecie: 30’54”

Transkrypcja rozmowy:

Gościem dzisiejszej audycji jest Andrzej Cichocki, specjalista od przywództwa w biznesie, specjalista od sprzedaży i ogólnie pojętego organizowania biznesu. 

Dzień dobry Andrzeju. 

Witam Arturze!. 

Dlaczego protestantyzm a nie katolicyzm

Pierwsze pytanie, ja sam jestem rzymskim katolikiem, stąd dlaczego protestantyzm, a nie katolicyzm?

Pytanie jest dobre, wiesz Artur. Ja już byłem w kościele rzymsko-katolickim, więc miałem ten przywilej jakby poznać jak to funkcjonuje. Nawet nie wiem, czy tak siebie bym określił jako protestant. Ja myślę, że jestem po prostu chrześcijaninem i taka forma mi najbardziej odpowiada. Powiem ci dlaczego. Do momentu, kiedy tylko i wyłącznie funkcjonowałem biznesowo w Polsce i w krajach bloku wschodniego, to ten protestantyzm był czymś, czego rzeczywiście dotykałem, uważam, że wprowadziło mnie rzeczywiście na ścieżkę świadomego chrześcijaństwa. 

No, ale przez ostatnie dwa lata byłem w Stanach Zjednoczonych i tam jedną ze spółek otworzyliśmy, która zajmuje się również consortingiem i szkoleniami i ja zacząłem chodzić do takiego kościoła, który nazywał się Willow Creek. Jest to kościół, w którym ludzie w ogóle nie zwracają uwagi na denominację. To jest po prostu multikulturowe, multiwyznaniowe, multidenominacyjne zebranie, zgrupowanie ludzi, którzy po prostu uważają, że Chrystus jest fundamentem i to jest po prostu chrześcijaństwo. 

Myślę, że to jest dużo lepsza formuła, chociaż rzeczywiście, bliżej mi zdecydowanie do formy protestanckiego wyznawania chrześcijaństwa niż rzymskokatolickiego. Dlaczego? No dlatego, że jednego i drugiego doświadczałem, być może w różnym czasie. Skończyłem studia biblijne, zostałem kapelanem więziennym, więc jakby mogłem poznać tą służbę dla Boga z różnej perspektywy. Jest kilka powodów.

Pierwszy powód jest taki: moja mama się rozwiodła z moim ojcem. Mój ojciec był bandytą, siedział w więzieniu, zabił człowieka. Więc z takim facetem naprawdę trudno się żyło, ona się z nim rozwiodła. Ona chodziła przez przynajmniej piętnaście lat do kościoła rzymskokatolickiego po rozwodzie, prosząc księdza o rozgrzeszenie. Za każdym razem wracała i płakała bo nie dostawała tego rozgrzeszenia. Bo każdy ją oceniał nie przez pryzmat wiary, nie pryzmat tego, czy ona ma relacje z Bogiem, czy nie, tylko przez pryzmat tego, że jest rozwódką. Aż w końcu któregoś pięknego dnia pojechała do zupełnie innego miasta. Wyspowiadała się tak jak zawsze u zakonnika i ten jej udzielił rozgrzeszenia. Ja sobie zadawałem pytanie dlaczego jeden tak może, a drugi inaczej.

Dla mnie to było nie okej, a wtedy jeszcze nie miałem tej świadomości, którą mam teraz, ale to mi się nie podobało, pokazywało, że nie wszystko jest takie jednoznaczne. No, nie wiem ile razy ty czytałeś jako katolik Biblię, ale ja ją przeczytałem naprawdę wiele razy i mogę powiedzieć, że mam wiedzę na temat tego, co jest w Biblii. Bazując na Biblii wiem, że tak naprawdę, ten sposób protestancki, chyba jest bardziej zbliżony do, chociaż to nie ma znaczenia, w której denominacji ty jesteś. To ma tylko znaczenie, czy ty masz relację z Bogiem. Jak poczytasz listy Świętego Pawła, to w listach Świętego Pawła jest.

Święty Paweł mówi, bo on akurat był kawalerem. On nie był w związku i mówi: służcie Bogu tak, jak ja”, albo “Wchodźcie związki i służcie inaczej Panu Bogu”. Tak naprawdę Biblia dopuszcza i jedno i drugie. Chyba wiedza i znajomość tematu spowodowały to, że taki wybór właśnie. Po prostu dla mnie jest to bardziej przyjazne, bardziej prawdziwe. To są powody, dlaczego bliżej mi do protestantyzmu.

Ale tak, jak powiedziałem. Mam przyjaciół katolików. Absolutnie uważam, że to są super ludzie. Drażni mnie, jak czasami właśnie, protestanci mówią na katolików, że to są poganie. A z kolei katolicy mówią na protestantów, że to są poganie. Tak naprawdę już w pierwszym wieku, czyli w tym wieku, kiedy Chrystus był, było ponad 30 sposobów, po jego śmierci, wyznawania tak naprawdę tego, co on pokazał.

Jak wejdziesz w Biblię, no to w ogóle cię Biblia rozwala na drobne. No bo jest mnóstwo cytatów, które można przytoczyć. Jeden z nich jest mniej-więcej taki: Chrystus mówi czytajcie wszystkie pisma. Chrystus nie mówi: Czytajcie ewangelię Jana, Mateusza. Tego nie mówi. Mówi czytajcie wszystkie pisma. Facet, który jest fundamentem całego chrześcijaństwa. Czytajcie wszystkie pisma. Więc wszystkie, to które? To, co jest w Biblii, czy to Stary Testament, Nowy, to prorocy. To na przykład pisma z Nadż hammadi, z Morza Martwego. Zaraz po wojnie zostało odkryte. Które pismo? No wszystkie.

Jeżeli chcesz iść zgodnie z nauką Chrystusa, no to czytasz wszystkie pisma. I ta droga zdecydowanie mi najbardziej pasuje. Po prostu ja wszedłem chrześcijaństwo. Rzeczywiście studiuje. Czytam Torę. Porównuje Torę ze starym testamentem. Bo chcę rzeczywiście jak najlepiej spróbować sobie wyobrazić i zrozumieć realia, które były w tamtym czasie. Nam jest trudno zrozumieć to realia dzisiaj. Szczególnie, że jak weźmiesz Biblię, to po prostu Biblia daje ci tekst, który jest suchym tekstem.

Bo żeby tak naprawdę się wgłębić to musisz poczuć tą atmosferę państwa żydowskiego, państwa Izrael. Musisz poczuć kontekst historyczny. Więc ja czytam teraz Biblię normalną, ekumeniczna, czyli tą, którą czytają i katolicy, i protestanci. Do tego czytam Torę, czyli tak naprawdę Pięcioksiąg. Do tego czytam Komentarz żydowski do Starego Testamentu. Mogę powiedzieć, że studiuję słowo, skupiam się na nim, staram się według niego żyć. To mi coraz bardziej pokazuje, że tak naprawdę najważniejsza w chrześcijaństwie jest osoba Chrystusa i zbudowanie relacji z Panem Bogiem. Więc nie ma lepszych, czy gorszych z mojej perspektywy. 

Film „Luter i rewolucja protestancka”

Czy miałeś do czynienia z filmem Grzegorza Brauna pt. “Luter i rewolucja protestancka”?

Wiesz co, przyznam się, że nie miałem do czynienia. Jak dostałem od ciebie informacje o tym, że będziemy rozmawiali, tak naprawdę troszkę tylko rzuciłem okiem, ale nie, nie jestem tutaj jakoś za bardzo, że tak powiem w temacie. 

Film przybliża osobę Lutra i wszystkie jego działania, które podjął lub nie podjął. Można z oglądania tego filmu wyjść, mocno się zastanawiając. 

Zgadzam się, bo tak jak mówię ja spojrzałem tylko na kilka fragmentów. Już mnie to zainteresowało, więc na pewno to obejrzę. Oczywiście filmów o Lutrze widziałem kilka. Ae akurat tego nie widziałem, no bo ten który widziałem to zwykle stawiały go w takim bardzo pozytywnym świetle. Tutaj widzę, że twórcy z różnych perspektyw patrzą, więc chętnie to obejrzę. Natomiast po prostu, co by nie było w tym filmie, to nie będzie miało dla mnie chyba, aż tak dużego znaczenia. Dlatego, że kilka lat temu doświadczyłem czegoś takiego i się tego trzymam i to mi bardzo pomaga.

Służba w więzieniach

Jeżeli trochę śledziłeś moją historię, to wiesz, że chodziłem, teraz jest to trochę utrudnione ze względu na covid, wchodziłem do więzień. Tam z więźniami rozmawiałem o Bogu, chrzciłem ich jako kapelan więzienny. Miałem taką sytuację, kiedy po raz kolejny poszedłem do więzienia, by już człowieka brać do siebie. Do domu na przepustkę, a on dwa dni wcześniej uciekł z więzienia. No i wtedy wiesz, ci wszyscy ludzie, którzy uważają, że taka służba jest bez sensu, że złodziej będzie zawsze złodziejem, a bandyta bandytą. No to zacierali ręce i mówili: “a nie mówiłem” ci, że tak właśnie jest. Że oni się nie zmieniają, że ludzie się nie zmieniają.

Jak tego słuchałem, to mi było źle, zwyczajnie było mi źle, ale zadałem sobie ważne pytanie. Z jakiego powodu ja to robię? Czy ja to robię ze względu na człowieka, czy ze względu na Boga? I kiedy sobie odpowiedziałem na to pytanie, że motywacja do działania nie leży w innym człowieku, tylko w osobie Chrystusa. To w zasadzie wszystkie problemy odeszły. Stary no jeszcze może dwudziestu uciekać, ale jeżeli ja czuję, że to jest moja służba, to ja to będę robił, nie ze względu na tych ludzi, tylko ze względu na Chrystusa, a dalej już Bóg zrobi swoje. Mówię o tym, dlatego, wiesz, ja swojej wiary nie opieram na Lutrze, czy na kimś innym, nie opieram na osobie jakiegoś prekursora, jakiegoś trendu, czy nowego sposobu wyznawania. Ja swoją wiarę opieram na Osobie Chrystusa i to jest dla mnie kluczowa sprawa. 

Miałem do czynienia z ludźmi, którzy prowadzili również trochę inne zajęcia i bardzo podobną historię, człowiek, który dawał największe oznaki zainteresowania, wejścia w temat jakiejś współpracy nagle ucieka. 

To była w ogóle bardzo ciekawa historia. Wiesz to było coś niesamowitego. W ogóle w więzieniach to jest na innym poziomie. To chrześcijaństwo, sposób wyznawania tam się wiąże z wieloma zmianami w postawie, tak naprawdę już teraz, co prawda ten świat grypsujących, nie grypsujących jest w zapomnieniu. Ale mówienie o Bogu otwarcie i próba nawracania ludzi tam, przez więźniów, przez skazanych to zwykle kończy się tym, że mówią mu, że ma coś z głową. Albo po prostu robi to dla interesów własnych, bo wie, że chrześcijanin zewnątrz mu pomogą. Motywację są różne i oceny. 

Atmosfera, system polskiego więziennictwa, nie służy zmianie. 

To zależy bardzo od postawy dyrektora. Jeżeli spojrzymy na system, no to tak naprawdę on daje różne możliwości. Miałem okazję być w Stanach Zjednoczonych, w największym więzieniu na świecie. Tam jest jeszcze inaczej. W Polsce jest jeszcze inaczej. Służyły ze mną osoby, które siedziały ukraińskich i rosyjskich więzieniach. No i one opowiadały jeszcze zupełnie inne historie. Tak naprawdę to, czy system jest taki, czy taki to jest jedna sprawa. Natomiast gigantyczną sprawę odgrywa dyrektor więzienia. Czyli osoba, która albo jest nastawiona na to żeby wspierać resocjalizację i pomagać więźniom. Albo jest to osoba, która myśli, że jest królem świata i absolutnie nie jest nastawiona na to. Więc to w dużej części tak naprawdę ten system kształtują ludzie. Jedni lepiej się sprawdzają, inni gorzej. 

Biznestata uczy swoje dzieci zasad

Przejdźmy zatem do tematów okołobiznesowo – okołorodzinnych. Biznestata uczy swoje dzieci zasad. Jak to robi? To grzecznie proszę o wyjście poza oczywiste “Sam przestrzegaj zasad”. 

Znowu dobre pytanie. Ja uważam, że uczy się dobrze przez doświadczenie. Przez doświadczanie dzieciaków. Na różne sposoby. Podam śmieszny przykład, ale on bardzo zadziałał. Kilka lat temu jak dziewczyny akurat chciały psa. Koniecznie mówiły psa, psa, psa. Łatwo jest powiedzieć: “Nie, bo nie”. Ale ja mówię: ok dziewczyny. Umawiamy się, że będziemy mieli psa. Ale mam jeden warunek. Jaki? Kupujemy smycz i przez jeden miesiąc rano o 6:00 godzinie, tak żebyście zdążyły przed szkołą wychodzicie ze smyczą, samą smyczą na spacer. Jeżeli miesiąc czasu będziecie rzeczywiście codziennie wychodziły, to po miesiącu jest pies. Po trzech dniach skończyła się historia psa. Próbowały raz 2 dni, 3 ale już później niestety to nie poszło. Więc to jest to doświadczanie. To jest pierwsza sprawa

Druga sprawa. W moim życiu ten sposób wychowywania jakby miał różne wymiary. Tak jak powiedziałem, ja pochodzę z takiej rodziny której bo dość ciężko. Wychowałem się bez ojca. Więc bardzo chciałem, żeby moje dzieci czuły, że ja je kocham. W pierwszej kolejności okazywanie tej miłości to na różne sposoby. Też nie byłem aniołem całe życie i nie jestem nim w dalszym ciągu. Zaliczałem po drodze rozwód. Udało się nam stworzyć z żoną, już od 10 lat, rodzinę patchworkową. Naprawdę cudowna rodzina. Jest dwójka chłopaków, dwie dziewczyny. Mogę powiedzieć, że to jest szczęśliwa rodzina. 

Natomiast wiem, że w tym wszystkim właśnie pomaga nam wiara. Z momentem, kiedy zacząłem pytać swoje życie. Nie tylko to biznesowe. Właśnie to osobiste, to rodzinne. To był właśnie moment, kiedy ja zatęskniłem za Bogiem i wróciłem do Boga. Ja miałem przerwę jeżeli chodzi o relację z Bogiem. Wróciłem do Boga. Wróciłem świadomie. Więc jakby z automatu zasady, które przyszły, były związane z chrześcijaństwem. Więc te zasady u nas w domu obowiązują. To chyba bardzo pomaga. My mnie nie mówimy sobie: zrobiłeś źle, czy dobrze. Tylko zrobiłeś zgodnie albo niezgodnie z tym, w co wierzymy. Zasada jest nie spóźniasz się, to się nie spóźniasz. Każdy się nie spóźnia. Mamy po prostu katalog zasad, który dotyczy wszystkich. Nie ma świętych krów. Wartością dla nas jest właśnie, tak jak powiedziałem, chrześcijańskiego i zasady stamtąd płynące. 

Jest też to o czym ty powiedziałeś. Ja uważam, że bardzo dobrą metodą jest zarządzanie przez przykład. Bo umówmy się, że to takie takie zarządzanie. Ty jesteś jakimś tam autorytetem, jakimś liderem. Albo powinieneś być w tym domu. No i dzieciaki się tobie przyglądają. One są na tak naprawdę największym challengerem dla ciebie. Bo jeżeli ty coś mówisz, a robisz inaczej. Przynajmniej u mnie w domu tak jest. Dzieciaki ci od razu wystrzelą. Od razu powiedzą: “A mówisz tak, a zrobiłeś tak”. Wtedy masz gęstą gimnastykę, żeby się z tego wytłumaczyć. Więc mamy zasady po prostu. Wokół tych zasad żyjemy. Respektujemy je. Potrafimy powiedzieć przepraszam. Wkurzamy się też na siebie. To jest normalne. Ale staramy się być wierni zasadom w które wierzymy. 

Wychowanie dzieci na liderów

Biznestata wychowuje swoje dzieci na liderów. Co robić, czego nie robić?

Tak. Tutaj rzeczywiście mówię to każdemu swojemu dziecku. Cała czwórka jest tym nasiąknięta. Co robić, czego nie robić. Po pierwsze lider. Ja uważam, że lider to nie jest stanowisko. To nie jest pozycja, tylko to jest sposób życia. Dlatego mówię swoim dzieciakom: przede wszystkim bądź prawdziwy. Nie zakładaj maski bądź prawdziwy. Jeżeli w coś wierzysz, jeżeli to jest dla ciebie ważne, to nie rezygnuj z tego. Nie udawaj, że to nie jest ważne. Nie rób tego ze względu na kogoś, tylko bądź prawdziwy.

Bo jeżeli będziesz prawdziwy, to będziesz wysyłał prawdziwe komunikaty na zewnątrz. One się będą komuś podobały, albo nie. Ale to w ogóle nie ma znaczenia. Ma znaczenie to, że ty będziesz spójny i będziesz w zgodzie z samym sobą. Bo jak sobie tak naprawdę odpowiesz na pytanie, kto przebywa ze mną najwięcej? Najwięcej ty jesteś sam z samym sobą. Jesteś 24 godziny, przez 7 dni w tygodniu, do końca życia. Mega ważne jest, żebyś był ze sobą spójny. Ze sobą zgodzie. To jest podstawowa sprawa jeżeli chodzi o leadership. Bądź prawdziwy po prostu. 

No i później dochodzą kolejne zasady. Dostrzegaj rzeczywistość. Nie fantazjuj, tak. Pewnie nie marzenia i cele. Ale punktem wyjścia zawsze powinna być rzeczywistość. Nie ma czegoś takiego, jak porażka. Dzieciaki się zawsze śmieją, bo mówiłą no tak, jest tylko rezultat nie zgodny z oczekiwaniami. Rzeczywiście my to tak nazywamy. Ten leadership i uczenie tego przywództwa odbywa się nas w domu, ale sposób taki naturalny. Poprzez rozmowę. Poprzez pokazywanie pewnych rzeczy. Dzieciaki, chcąc nie chcąc uczestniczą w moich szkoleniach. Więc jeszcze od której strony takiej szkoleniowej one dość dużo wiedzą. No bo wspierają mnie. Przecież najstarszy syn ma 23 lata. Córka najstarsza 18 skończyła w tym roku. Później jest 15 i 14. Więc to jest już taki rozstrzał, gdzie dzieciaki rzeczywiście mogą wchłaniać wiedzę i wspierać. Żyć tym naszym świecie biznesowym, i nie tylko biznesowym. 

To mi się bardzo mocno kojarzy z biblijnym “Niech wasza mowa będzie Tak, Tak, Nie, Nie”. 

Tak. Są jeszcze inne teksty, które o tym mówią. “Bądź gorący albo zimny, ale nie letni”. Więc rzeczywiście tutaj te tematy biblijne są konkret. To jest konkret po prostu. To nie ma, że, że tamto. To jest konkret. 

Od kiedy delegować odpowiedzialność

W którym momencie rozwoju firmy należy zacząć delegować odpowiedzialność? Jak to naprawdę powinno wyglądać?

To jest pytanie, z którym mają największy problem właściciele największy problem właściciele firm, w obszarze małego i średniego biznesu. Dlatego, że oni mają podejście ojcowskie do firmy. To znaczy firma jest ich dzieckiem. Tak postrzegają w większości właściciele firm w małym i średnim biznesie. W korporacjach to już jest inaczej. To są wielkie molochy i stado akcjonariuszy. Natomiast w małym i średnim biznesie na podstawie działalności gospodarczej, albo jakieś spółki nie za duże, właściciele osiągają świetny rezultat. Firma się rozwija. Taki właściciel tak naprawdę poświęcił całe swoje życie, on z wielu rzeczy musiał zrezygnować, żeby ta firma wyglądała jak wygląda. On żyje w przekonaniu, że najlepiej wie, co powinno być dalej.

No i tu się właśnie zaczyna problem z odpowiedzią na pytanie, kiedy najlepiej delegować. I delegować trzeba oczywiście uprawnienia w momencie, kiedy okazuje się, że nie mamy kompetencji do tego, żeby zabezpieczyć obszary, które wymagają zabezpieczenia w firmie. No jak masz jednoosobową działalność gospodarczą robisz naprawy i tylko i wyłącznie naprawę jednej pralki na tydzień, to sobie poradzisz. Ale jak się okazuje, że masz robić czterdzieści pralek, to musisz zatrudnić ludzi. Więc okazuje się, że musisz komuś zaufać, więc tak naprawdę delegacja powinna nastąpić wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć samodzielnie obszarów filmy, które są kluczowe i nawet nie kluczowe. Po prostu obszarów działalności firmy.

To niestety bywa bardzo trudne, bo ile kogoś na produkcję, szarego pracownika, czy do sprzedaży i przedstawiciela, handlowca, można łatwo sobie, znaczy łatwo, można zatrudnić i to właściciel jakoś mocno nie przeżywa, to w momencie, kiedy ma oddać władzę, to już z tym kłopot. Bo przecież on wie najlepiej. Teraz jeżeli sobie taki właściciel firmy zda sprawę, że on może być największym wzmocnieniem dla firmy, albo największym hamulcowym tak naprawdę, bo jeżeli nie odda możliwości zarządzania określonymi obszarami, nie będzie delegował zadań, będzie zarządzał z tylnego siedzenia, to zwykle tak bywa, że zarządzają właśnie właściciele z tylnego siedzenia. Ma jakiegoś tam dyrektora, czy kogoś, ale i tak każdą decyzję dyrektor musi podjąć w porozumieniu z właścicielem.

To powoduje, że nigdy te uprawnienia, zadania i obowiązki nie są delegowane. Dlatego, że jakiś właściciel ogranicza największe prawo, największe atut menedżera. Prawo do decydowania, przyjmowania ludzi, zwalniania ludzi, decydowania. Taki człowiek nie ma możliwości samodzielnego działania. Tylko zawsze w obszarze współpracy z właścicielem. Ja zawsze mówię, jak pracuje w takich firmach:”słuchajcie czas powołać radę nadzorczą, właściciel do rady nadzorczej, określone procedury, musimy to przekształcić. Musimy to zrobić w określony sposób żeby rzeczywiście firma dalej mogła się rozwijać. Bo niestety, albo “stety” rynek i firma szybciej się rozwijają niż właściciele. Jeżeli nie zwrócą na to uwagi pozostają w tyle, jeżeli zwracają na to uwagę i się rozwijają i wtedy fajnie nadają bieg w życiu firmy. 

Najlepszym momentem jest moment, kiedy myślisz, że wszystko możesz, ale prawda jest taka, że siedzisz całe dnie w firmie. Firma się nie rozwija nie progresuje. No, bo to po wynikach zobaczysz, To wyniki ci pokażą. Jeżeli okazuje się, że nie rozwijasz się tak jak rynek się rozwija, tak szybko, nie wykorzystujesz możliwości rynkowych, to znaczy, że coś masz nie tak zorganizowane I to może być na poziomie leadership to może być właśnie na poziomie przywództwa. Oczywiście mogą być inne powody, ale zawsze zaczynamy od analizy przywództwa, bo jednak ten lider decyduje o tym, czy firma się będzie rozwijała, czy nie. 

Tu mi się przypomina temat księgowości, którą nawet najmniejsi bardzo szybko oddają, a podejmowanie decyzji, oj już chyba nie. 

Przecież decyzja to jest władza, to jest prestiż, to jest uznanie, wystawiasz klatę do orderów. To Freud już odkrył dawno, dawno temu, że ludzi motywują dwie rzeczy, takie motywatory zaszyte mają w sobie. I jeden to jest właśnie uznanie. A uznanie człowiek dostaje poprzez władzę, poprzez pieniądze i stanowiska. To jakby powoduje, że on czuje się doceniony

 uznany i doceniony. A drugim jest popęd seksualny, ale ten popęd seksualny nie jest tym elementem w biznesie, który powinien jakoś mocno wybrzmiewać. Więc chodzi o uznanie. Teraz jeżeli to dostaje to się cieszy. Jeżeli tego nie dostaje, bo ktoś inny może to dostanie. bo przecież mam nowego szefa, mam nowego menedżera do spraw sprzedaży, albo dyrektora zarządzającego. To wtedy pewnie temu właścicielowi czegoś brakuje, to jest mega istotne, żeby logicznie poukładać to i żeby takie role przypisać właścicielowi firmy, żeby on się dobrze odnalazł w nowej roli. Dlatego znowu ktoś, kto będzie świadomym takim menedżerem zmiany będzie wiedział, że warto tutaj zastosować styl demokratyczny, zaangażować jak największą grupę ludzi w to, żeby wypracować nowe rozwiązania, nowe pozycje. No i oczywiście w tej grupie ludzi nie może zabraknąć właściciela, no bo jak właściciel będzie, to będzie czuł, że to jest jego rozwiązanie. 

Model biznesowy firmy

Jak często powinno się odświeżać model biznesowy firmy i jak to przeprowadzać? 

Było badanie robione i z 25 firm najlepiej rozwijających się, tak naprawdę 14 to były te, które systematycznie pracują z modelem biznesowym. Teraz jak często? No to znowu, rynek jest ciałem żywym, jest organizmem, który funkcjonuje. Ja myślę, że jeżeli widzisz, że coś w firmie zaczyna nie działać, to, to jest moment, żeby spojrzeć w twój model biznesowy. Ale tak naprawdę zachęcam do tego i jak pracuję z firmami to robię to.

Zachęcam do tego, żeby sobie robić taki przegląd, taki audyt modelu biznesowego, powiedzmy raz do roku, żeby sobie, rok się kończy, analizujemy wyniki i analizujemy jak funkcjonuje model biznesowy. Ludzie często używają hasła model biznesowy traktując to rzeczywiście jako hasło, nie wiedząc co pod tym się kryje. Ale jeżeli chodzi o modele biznesowe, no to tam masz przynajmniej 9 obszarów bardzo precyzyjnie zdefiniowanych, na które powinieneś sobie odpowiedzieć. Jaka jest propozycja wartości, którą firma daje. Jakie są kluczowe zasoby, jakie są kluczowe aktywności, jakie są kluczowe partnershipy. To już masz chyba z 4 albo z 5 obszarów. Segmentacja, no bo tu się może jeszcze coś zmienić, sposoby komunikacji.

No weźmy chociażby to: sposób komunikacji. Mogła firma fajnie funkcjonować, ale sposób komunikowania się z rynkiem był bezpośredni, directowy na przykład handlowców. To było głównym napędem. No, ale okazuje się, że w momencie kiedy się pojawił koronawirus, absolutnie ten model się nie sprawdza Trzeba znaleźć inne kanały komunikacji, być może trzeba znaleźć inny segment klienta, być może inną wartość dla klienta, propozycja wartości, więc to już masz kolejny element, ale znowu źródła przychodów, struktura kosztów. Ja te obszary nazywam tak zwaną wielką dziewiątką, albo złotą dziewiątką.

Na te dziewięć pytań świadomy zarząd albo właściciel powinien sobie udzielać odpowiedzi raz do roku na pewno. To wiesz, jak robisz to systematycznie to, to nie kosztuje cię nie wiadomo ile czasu. Jeżeli wskaźniki masz dobre, jeżeli KPI, czyli te elementy, które pokazują ci o progresie, idą we właściwym kierunku, realizujesz strategie, to wystarczy spojrzeć. Natomiast trzeba to robić często i to robią najwięksi. Na pewno znasz klocki Lego?

Oczywiście

Klocki Lego to potentat, z tym co robią to potentat. Ale był taki okres, kiedy klocki Lego zaczęły patrzeć na rynek i powiedziały sobie tak:no mamy coraz większą konkurencję, bo coraz więcej zabawek jest. Trzeba coś z tym zrobić. No więc sobie wymyślili, okej. Już tylko z klocków wskakujemy na klocki, takie, które będą obejmowały kolekcje, Lego zaczął kupować różnego rodzaju prawa do filmów, na przykład do Gwiezdnych Wojen i wypuszczało kolekcje: “Piraci” albo coś tam.

No, ale nagle znowu patrzą, a na rynku pojawiają się zabawki “Piraci” i pojawiają się jakieś statki, pojawiają się jakieś postaci z Gwiezdnych Wojen, czyli znowu konkurencja. Więc Lego sobie przeanalizowało i mówią: wprowadzamy w segmentacji klienta coś nowego. No i wprowadzili tak zwany model długiego ogona, który polega na tym, że dorzucają dużo produktów, które się sprzedają i niekoniecznie w wielkich ilościach. Wpadli na pomysł, że okej, skoro nasze klocki cieszą się uznaniem, nawet są dla niektórych pasją, to stwórzmy programy, które pozwalają projektować własne kolekcje. No i rzeczywiście to zrobili, otworzyli Lego Factory. 

I nagle ludzie dostali na rynku informację, że stary możesz zaprojektować swoje klocki. No i projektujesz swoje klocki, kupujesz je, Lego ma zbyt, wzrasta liczba fanów. Wpadli na swój pomysł, ale to była właśnie korekta planu biznesowego, więc duże firmy bez względu na to, ile mają kasy i małe firmy muszą zwracać na to uwagę. No w małych firmach jest o tyle prościej, że proces decyzyjny zapada szybciej. Więc są bardziej zwrotne i szybciej można wprowadzać nowe rozwiązania, 

To mi się przypomina książka o McDonaldzie. Imperium Big Maca, wydawnictwo Fijorr. W tej książce jest wprost napisane, że cały McDonald’s musiał się wewnętrznie poturbować i zmieniać co pięć lat, żeby móc rosnąć. 

No jasne, jasne. Nie czytałem książki. Oglądałem film akurat. No mi się bardzo podobało podejście, właśnie otwarte na zmiany. No bo musisz być otwarty na zmianę, wiesz musisz dopasować model do tego, co się dzieje na rynku. A jeżeli go nie analizujesz, no to nie dopasujesz. On ci może działać przez 5 lat i firma może osiągać sukces, a później nagle okazuje się, że coś jest spowolnienie, że wszyscy inni szybciej się rozwijają, że coś, kurde u nas chyba się popsuło. Albo mamy gorszych ludzi.

Nie zawsze to jest kwestia ludzi, czasami to jest kwestia lidera tak naprawdę i tego jak funkcjonuje model biznesowy. Jak tam jest odświeżany Gwarantuję ci Artur, że gdybyś zadał pytanie przedsiębiorcom z obszaru małego i średniego biznesu, zresztą też wielu menedżerom z korporacji, na jakie pytanie powinni sobie odpowiedzieć budując budując model biznesowy, to niewielka ilość odpowiedzi, że jest 9 obszarów i ci wyliczy te obszary. Bo ludzie tym nie żyją. Wskakują do organizacji i funkcjonują, po prostu. 

Czas dla rodziny

Czas na reklamę, co chciałbyś polecić każdemu biznestacie?

Biznestacie?, wiesz co, skoro to jest tata i biznes żeby to było po prostu szczęśliwe. żeby nie było jedno kosztem drugiego. Ten biznestata staje się bardziej biznesmenem niż biznestatą i to bardzo mocno zaburza tak naprawdę szczęśliwe funkcjonowanie. Ja mogę to powiedzieć, mam już prawie 50 lat, już swoje jakby przećwiczyłem, więc mam pewność taką, że ważne jest w tym wszystkim to, żeby pamiętali o tym, że poza biznesem są jeszcze rodzicami. Są tatą i że to jest ogromna wartość. 

Andrzej Cichocki pomaga

W jakich obszarach jesteś w stanie pomóc, wejść do firmy, naprawić, wskazać?

Specjalizuję się oczywiście w Leadership-ie, czyli przywództwo na różnych poziomach, na poziomie strategicznym i na poziomie operacyjnym, w strategiach, w budowaniu strategii firm, modeli biznesowych i sprzedaży. No i oczywiście motywacja w tym wszystkim, bo ludzie muszą chcieć podjąć określone działania i się w nie zaangażować. Bo to, że się coś wymyśli to jest tylko jeden krok. Drugim krokiem i to mega ważnym jest wdrożenie tego wszystkiego. Znowu miałem przywilej pracować i w małych firmach i w dużych korporacjach międzynarodowych i w Polsce i na wschodzie i w Stanach Zjednoczonych. I tu i tam wspierać firmy, więc mogę powiedzieć, że rzeczywiście w tych obszarach czuję się bardzo mocno i w tych obszarach wspieram organizacje w rozwoju. 

Szkolenia biznesowe w internecie

Co wywołało u ciebie ostatnio refleksję: o możnaby wokół tego zbudować biznes, ale przecież ja już mam zajęcie. 

Teraz tak naprawdę, czujność mam nad to, co się dzieje na rynku, bo koronawirus wywołał u mnie refleksję Bo zwykle w momentach, kiedy rodzą się jakieś tematy kryzysowe, pojawiają się nowe okazje Mnie już od dłuższego czasu chodzą po głowie tematy związane wykorzystaniem tych okazji np na rynku nieruchomości. Natomiast ja teraz jestem skupiony, bo robię duży projekt. Więc tak naprawdę biznes musi być zdywersyfikowany, więc tak naprawdę musisz mieć kilka projektów w portfelu, żeby czuć się stabilnie. Bo czasami jeden lepiej funkcjonuje, a czasami inny. My teraz robimy duży projekt, taki który przenosi część szkoleń biznesowych do wirtualnej rzeczywistości, ale nie do takich tam gierek, że sobie pograsz, strzelanki, nie strzelanki, ale konkretne kompetencje, wskaźniki. Więc jakby to chcemy wdrożyć, jak to wyjdzie to będziemy mieli pierwsze takie rozwiązanie na świecie, więc jest o co walczyć. 

Dziękuję bardzo za rozmowę, życzę sukcesu w podejmowanym projekcie, wielu godzin wartościowo spędzonych w rodzinie i błogosławieństw Bożych. 

Dziękuję bardzo, tobie również życzę błogosławieństw Bożych i wszystkiego, co najwspanialsze. 

Podobne audycje:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *