Bezpieczeństwo: Krav Maga i neurokognitywistyka – Krzysztof Lewicki – BT16

Pobierz audycję

Lista tematów:

  • Dlaczego Krav Maga?: 0’22”
  • Co wynika z treningu: 1’00”
  • Od jakiego wieku można zacząć: 2’33”
  • Dzieci a trening: 3’33”
  • Trening dorosłych: 5’57”
  • Co robić gdy nas napadną: 7’04”
  • Posiadanie broni: 8’38”
  • De-eskalacja konfliktu: 11’12”
  • O książce: 13’15”
  • Idź na trening: 17’32”

Linki:

Transkrypcja rozmowy:

Gościem dzisiejszej audycji jest pan Krzysztof Lewicki, jeden z lepszych w północnej Polsce instruktorów Krav Magi, autor książki “Krav Maga klasy biznes”, czyli poradnik samoobrony dla ludzi z klasą. Dzień dobry Krzysztofie!

 A witam serdecznie, uszanowanko, miło, miło.

Krzysztofie, dlaczego akurat Krav Maga, a nie na przykład Judo?

No powiem szczerze, Krav Maga. Ja szukałem zawsze sposobu na to, żeby trenować systemy samoobrony. Chociaż wcześniejsze doświadczenie miałem związane ze sztukami walki. Natomiast w tradycyjnych sztukach walki nie do końca podoba mi się ideologia i w związku z tym, że ja dosyć późno zacząłem trenować, szukałem czegoś konkretnego, co da mi niezbędny zestaw minimalnych technik, dzięki którym będę mógł to opanować w stosunkowo krótkim czasie. Więc postawiłem na Krav Magę, postawiłem na militarne i bojowe systemy walki wręcz, żeby zadbać o swoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo osób najbliższych przy mnie. 

Co w takim razie wynika z treningu samoobrony? Wielu pacyfistów zarzuca, że jest to kształcenie morderców.

No świetny temat, w ogóle uwielbiam ten temat. Walczę z tym medialnie i ogólnie na łamach portali społecznościowych i szkoleniach. Bo zajmuje się tym tematem, już teraz w styczniu będzie 17 lat zawodowo. Ludzie mają takie pojęcie na ten temat, nie wiem z czego to wynika. Myślę, że nadinterpretacji pewnych rzeczy, albo z tej osnowy militarnej systemu która po prostu była genezą i ukształtowała ten system. Niemniej jednak zdać sobie trzeba sprawę z tego, że Krav Maga militarna, a Krav Maga cywilna, to są dwie oddzielne specyfikacje treningowe. W Krav Madze cywilnej zostały wyeliminowane wszystkie rzeczy, które obowiązują w Krav Madze militarnej. No i dzięki temu można uczyć ją już nawet od dziecka. Więc, tak mi się wydaje, pacyfiści pacyfistami, ciekawe, czy byli kiedykolwiek na treningu. Od tego trzeba zacząć rozważania, czy to jest tylko kwestia oceny zewnętrznej na bazie komentarzy, czy portali społecznościowych, bądź wiadomości z internetu. Czy rzeczywiście własnych doświadczeń, które wynikają z treningu, z praktyki, z tego, że ktoś albo znalazł w tym pasję, albo nie. Albo chociaż był na jednym treningu i ma jakiś punkt odniesienia, odwzorowania tego, czego faktycznie nauczają instruktorzy. Ja też się z tym spotkałem, bo kiedyś jak otwierałem sekcję samoobrony dla dzieci, to pierwszy komentarz na portalach społecznościowych, wtedy na Facebooku, napisał Pan który zarzucał mnie tego typu argumentami, o których Pan wspomniał. Więc ciężko, ciężko, ciężko, ale idziemy dalej. Ja się nie poddaję, idę do przodu.

Wspomniałaś o sekcji dla dzieci. Od jakiego wieku można zacząć trenować?

Myślę, że rozsądny wiek to już jest taki cztery, pięć lat. To już jest taka formuła, gdzie można zacząć w takim wieku trenować swoje pociechy, bądź wysyłać je do kwalifikowanych instruktorów. Wiadomo, specyfika tego treningu dla dzieci jest zupełnie inna. Tam uczymy się bardzo mocno przez zabawę i pewnych rzeczy dzieciom nie można w pewnym wieku pokazać. Ale myślę, że to kształtuje i charakter, i dyscyplinę przede wszystkim. I nie tylko skupiają się tutaj na walorach fizycznych w takim treningu, tylko bardziej na mentalnych psychologicznych. Kształtowania osobowości i charakteru, ewentualnie później determinacji, która rzutuje na całe życie takiego człowieka. Więc trening fizyczny treningiem fizycznym, ale taki trening jest naprawdę interdyscyplinarny, wielopłaszczyznowy i wiele wnosi do świata. Sam wiem po sobie. Ja troszkę późno zacząłem i bez profesjonalnej opieki instruktorskiej. Ale gdybym to zrobił od 4 roku życia, myślę, że dzisiaj byłbym dwa razy wyżej. 

Jak dzieci reagują na ten trening?

Dzieci to fajnie reagują na trening. Jedno lepiej, drugie gorzej. Tak jak u ludzi dorosłych. jednym się podoba, drugim nie. Natomiast z reguły jest bardzo fajny fun. Dzieci się uczą. Uczą się zachowań odruchowych, takich bezwzględnego bezpieczeństwa, a przede wszystkim uczą się komend. Dziecko czteroletnie w starciu z 10-latkiem niewiele ma szans, jeśli chodzi o parametry ciała w ogóle i to wszystko ma znaczenie. Natomiast myślę, że fundamentalne znaczenie ma to, jak taki trening kształtuje osobowość dziecka i co może mu dać w przyszłości i ja od tego bym po prostu zaczął. A że też jestem pasjonatem wielu dyscyplin naukowych i ciągle czytam książki z tego zakresu, to wiem jak to działa. Jak się kształtuje mózg i tak dalej, bo też jedną z wielu moich pasji jest neurokognitywistyka rozwoju i związane z tymi wszystkimi tematami około mózgowymi. Więc bardzo mocno sięgam i głęboko sięgam w struktury takich definicji, pojęć i i badań naukowych, żeby po prostu być lepszym człowiekiem w komunikacji, być lepszym instruktorem, trenerem i być przede wszystkim dobrym człowiekiem.

Jak sport, w tym wypadku Krav Maga, wpłynie na rozwój młodego mózgu?

Do 4 roku życia to jest jedna piękna nagrywarka, tak jak Pana sprzęt dzisiaj, w mózgu dziecka. Tam są takie procesy zachodzą, które już generalnie do piątego roku życia nigdy z taką prędkością się nie powtórzą. I to jest najważniejsze, na co trzeba zwrócić uwagę, bo procesy, które kształtują mózg takiego dziecka są dosyć istotne. Ciężko przewidzieć efekt finalny, bo to zależy od całokształtu doświadczenia, okresu dojrzewania, okresu adolescencji i różnych innych okoliczności. Niemniej jednak na pewno to, co funduje nam nasz kochany ewolucyjny narząd, który wyewoluował z nami od wielu setek tysięcy lat. To są procesy, które są teraz weryfikowalne metodami radio obrazowania i nie tylko radio obrazowania na etapie czynnościowym mózgu i wiele rzeczy można się dowiedzieć teraz nie zaglądając do głowy, tylko wykorzystując aparaturę i patrząc, które rejony mózgu kiedy się aktywują i nawet można to sprawdzić podłączając człowieka do oprzyrządowania podczas treningu i zobaczyć, które ośrodki działają lepiej, które gorzej w zadaniowości, którą wykonuje dany człowiek. Temat rzeka, pasjonuję się tym, przeczytam już bardzo dużo książek w tym temacie i limity mam naprawdę wysoko postawione i staram się wiedzieć więcej. Lubię się rozwijać i czytać.

Na czym, w takim razie, polega trening dorosłych?

Na tym samym, co dla dzieci, tylko że tu już dajemy normalne techniki, takie, które w specyfice treningowej można już zastosować. To już są techniki, za które człowiek ponosi odpowiedzialność. Tym bardziej, że Krav Maga nie jest sportem w ogóle, tylko jest system samoobrony, a założenia systemu samoobrony są takie, żeby ratować życie. A skoro trzeba ratować życie w sytuacji zagrożenia życia, no to techniki interwencji muszą sprawiać ból. Nie ma interwencji bez bólu. Są metody deeskalacji agresji, przekierowania, niewchodzenia w konflikt. Ale jeśli mówimy o czystych technikach, no to trzeba się liczyć z pełną odpowiedzialnością za wykonanie takiej techniki. Chociażby w miejscu okamerowanym, albo jeśli ktoś nagrywa coś telefonem, a niekoniecznie było nam dane wchodzić w taką interakcję. Musieliśmy ją podjąć ze względu na to, że musieliśmy zacząć ratować życie, albo swoje, albo swoich najbliższych, albo choćby w minimalnym stopniu je zabezpieczyć, żeby nikomu nic się nie stało. Także temat obszerny, można by mówić godziami. 

Co w takim razie robić, gdy nas napadną na przysłowiowym przystanku autobusowym?

Ja bym zaczął profesjonalnych lekcji samoobrony, na które się idzie i przede wszystkim zdarza się człowiek z rzeczywistością treningową. Bo jedna z rzeczy to robić techniki, a druga przyjść na trening, nie trenować i to tylko obserwować. Albo obserwować spoza sali, z pozycji dworu. Więc warto doświadczać, warto się nauczyć pewnych rzeczy, a na pewno warto przyjść i zobaczyć jak to wygląda w praktyce. I na tym bym się skupił, czyli osoby, które nigdy nie były na takim treningu rekomendowałbym, żeby po prostu poszły. Czy do jednej sekcji, czy do drugiej, czy nawet pojechały w Polskę na kilka seminariów i zobaczyły jak jest, żeby później względnie oceniać sytuację. Bo spotkałem się z takimi przypadkami, że ktoś bardzo mocno był sceptycznie nastawiony do systemu Krav Maga, dopóki nie przyszedł na pierwsze zajęcia do mnie, czy do innych instruktorów w Polsce i światopogląd mu się odwrócił w ciągu półtorej godziny. twierdził, że jednak tam są ludzie, którzy coś sobą reprezentują. A to, co mówią pacyfiści, jak Pan wcześniej wspominał, to jest jedna sprawa, natomiast jeśli człowiek czegoś doświadczy, to ma prawo się wypowiadać. I ja zawsze też taki byłem. Nigdy nie zajmowałem stanowiska, dopóki czegoś nie sprawdziłem. A jak pytano mnie o rzeczy, co do których miałem wątpliwości, albo miałem zerowe doświadczenie, to wchodziłem w to, żeby to poznać, żeby mieć względną ocenę tego, czy to jest naprawdę  moje zdanie, czy to jest opinia innych. To trzeba wziąć mocno pod uwagę. Warto doświadczać, warto się uczyć, warto się rozwijać. Warto poznawać nowe osoby. Taka jest nasza sinusoida życia. Życie mamy tylko jedno, ale żyjemy każdego dnia i to jest piękne. 

Czy może być rozwiązaniem, w przypadku tego napadu na przystanku autobusowym, posiadanie broni?

No tak, tylko kwestia posiadania broni to jest kwestia wydobycia broni i zanim, uważam, coś takiego nastąpi, to trzeba sobie przeczytać prawo użycia broni. Nawet we własnym zakresie, a że mam jakieś doświadczenia w związku z tym, że pracowałem kiedyś w formacji mundurowej i też byłem uzbrojony w jednostki broni palnej. To zawsze miałem takie zapytanie do siebie: “A co faktycznie, jeśli musiałbym tą broń wydobyć?”. Ale okoliczności są takie, że społeczeństwo później, albo pacyfiści, albo ludzie, którzy wyrażają taką opinię później po jakiejś sytuacji ekstremalnie trudnej dla człowieka, który ma jednostkę broni i ją wydobywa w zakresie ochrony życia, zdrowia najbliższych, albo swojego. To myślę, że to są porządne sankcje karne już. Trzeba być świadomym tego, że ma się jednostkę broni, to się ma. Natomiast kwestia wydobycia, bo jak się już się wyciąga, to po coś. I to też może być negatywnie odebrane. Bo mógłbym wyciągnąć pistolet czekoladowy na przystanku albo wejść do banku i miałbym już poważne problemy, gdybym tylko rzucił kilkoma komendami. Natomiast z rekomendacją byłoby bardziej to, żeby iść w stronę treningów i psychologii zachowania, żeby taką wiedzę sobie nabyć u kwalifikowanych instruktorów, albo ludzi którzy taką wiedzę mają. Osobiście nie mam pozwolenia na broń, ale wiele osób mi mówi że i tak jestem chodzącą bronią samą w sobie. Ale nikt nie jest szybszy niż 9-tka, to musimy sobie jasno powiedzieć. Natomiast myślę, że nawet gdybym miał pozwolenie na broń, osobiście, świadomie, związku z doświadczeniem swoim życiowym i tego, jak obcowałem z bronią palną, nie tylko, powiedzmy, cywilną, myśliwską również, bo takie doświadczenia też miałem. No to bardzo mocno, i chyba na końcu starałbym się podjąć decyzję o tym, że dobędę z kabury jednostkę broni palnej, przeładuję i powiem kilka słów w zakresie samoobrony. No ciężki temat. To jest wszystko kontekst sytuacyjny. Człowiek do końca nie wie, jak się zachowa. Warto mieć to na uwadze. Bardzo mało osób ma jednostkę broni palnej przy sobie, ma pozwolenie na broń. Więc szedłbym raczej psychologię zachowania, w dobre treningi i w poznanie takich mechanizmów samoobrony bądź de-eskalacji werbalnej agresji, połączonej z teorią psychologii zachowania i z komunikacją w stosunku co do agresora. Myślę, że to jest lepsze rozwiązanie, niż teraz rzucić się i żeby wszyscy zrobili kursy i nosili przy sobie jednostki broni palnej. Kwestia odpowiedzialności, a litera prawa jest jedna.

Czy rozwiniesz temat tych technik de-eskalacji…

Agresji? Przede wszystkim to chodzi o komunikaty mowy ciała i tak dalej. To jest cała psychologia i aura tego, co stwarzamy. No bo jeśli jesteśmy przestraszeni i zamykamy barki do siebie, kiedy ktoś bardzo mocno eksponuje, to on widzi w aspekcie psychologii, że już przejął nami dominację. Natomiast kwestia jest tego typu, czy nawet kiedy taka sytuacja ma miejsce, musimy pokazać, że jesteśmy trochę nad nim, stworzyć inną aurę psychologiczną. Być trochę bardziej do przodu, być może wyjść z mocnym komunikatem, albo czasami i okrzykiem typu: “Zostaw mnie!”, “Stój!”, albo “Nie podchodź!”, przyjąć pozycję bojową walki, ale nie z zaciśniętymi pięściami i być pewni gotowi do podjęcia samoobrony. To też jest temat rzeka. I znowu mamy tutaj kontekst sytuacyjny. Bo jeśli mówimy tylko i wyłącznie o typowe walce wręcz, to tak na dobrą sprawę niewiele nam zagraża. Ale czy ktoś naprzeciwko nas, niewiadomego pochodzenia człowiek, wciąga nóż, albo wyciąga Maczetę i chce nam zrobić krzywdę, to obszar percepcji nam się za węża i mocno się skupiamy wtedy na tym, co powinniśmy, a może i co nie powinniśmy, albo czasami zapominamy i dopiero po jakimś czasie sobie przypominamy o sytuacji, kiedy analizujemy tą sytuację. Bo być może nic się nie stało. Co wtedy mogłem zrobić, jak się mogłem zachować. To wszystko się fajnie ocenia jak jest się z zewnątrz. Ja też kilka razy miałem nieprzyjemność być atakowany, szantażowany i cieszę się, że trafiło na mnie. Bo gdyby trafiło na inną osobę, prawdopodobnie to osoba mogłaby mieć uszczelki na zdrowiu. Natomiast to nie chodzi o to, że ja się tu chwalę. Tylko z perspektywy czasu, takie dwie, trzy sytuacje w życiu miałem i szczerze powiem, do dzisiejszego dnia chyba nie postawiłbym nikogo w takiej sytuacji, bo cieszyłem się że to trafiło na mnie. Bo byłem świadomy, byłem wytrenowany. Trenowałem te schematy, bardzo mocno je trenowałem. W zasadzie to zakodowałem je w strukturach podkorowych mózgu, tak że to już jest nawyk i muszę się z tym pilnować, będąc w życiu cywilnym. No to jest kwestia powtarzalności. I znowu wracamy do tematu jak uczy się mózg i w aspekcie całej neurodydaktyki i procesu proces nauki.

Powiesz coś więcej o swojej książce?

Taki etap w życiu zaliczyłem. Postanowiłem po 16 latach doświadczenia napisać książkę, która bardziej jest poradnikiem psychologii zachowania w oparciu o wiedzę taką neurodydaktyczne i psychologiczną. Ta książka jest skierowana generalnie do ludzi klasy biznes. Na dobrą sprawę jest dla każdego z nas, bo wykorzystałem tutaj i opisałem nietypowe techniki samoobrony. Bo tych książek jest bardzo dużo, zawsze ciężko się nauczyć profesjonalnej techniki z samej książki. Ja poszedłem w psychologię zachowania, tego, jak można de-eskalować agresję mając telefon, mając klucze, mając takie, jak to się mówi, narzędzia codziennego użytku. Przecież każdy z nas ma telefon. I kiedy ktoś do mnie podszedłby z jakimś narzędziem, bądź nożem i chciał ode mnie telefon, a czułbym, że mogę sobie na to pozwolić, że mogę zrobić technikę, to okej. Natomiast jeśli bym z rodziną, to raczej bym ten telefon oddał i nie wchodził w interakcje. Bo być może ja bym sobie poradził. Pytanie co by się stało, gdybym sobie nie poradził, i co było dalej. Więc przerobiłem tutaj taki kontekst sytuacyjny od zachowania w windzie, na schodach, czy w takiej typowej klasie biznes. Jedziemy samochodem, zajeżdżamy na parking, wysiadam z samochodu, mamy kluczyki w ręku. Ktoś podchodzi, chce od nas pieniądze albo nas szantażuje. Można te klucze też odpowiednio ulokować w ręku i użyć. Na co dzień też mamy z reguły przy sobie jakieś długopisy, aktówki, komputery, tablety. To naprawdę wszystko może służyć do do tego, żeby starać się taką konfliktową sytuację rozwiązać w sposób niestandardowy. Chociażby nawet czasami rzucając. A wiedząc, jak działa mózg i wiedząc na czym się koncentruje, można na te pół sekundy do sekundy przekierować punkt koncentracji kogoś, kto jest agresywny i zastosować zejście, technik kopnięcia i po prostu uciekać, informować jednostki służb porządkowych w kraju że taka sytuacja miała miejsce. Więc ja tutaj poszedłem bardzo mocno w kontekst psychologii, samo zachowania. Ale też książka ma kopa motywacyjnego, bo pokazałem też kilka historii ze swojego życia, które przeszedłem, które mnie utorowały. Pokazuję też swoją historię, gdzieś mojej ksywki, która gdzieś tam była dosyć mocno w Polsce swego czasu znana: 1000, co wynikało z tego, że codziennie robimy 1000 pompek, ale dochodziłem do tego etapu kilka lat. Udało mi się to napisać, przelałem to na papier. Jestem w księgozbiorze Polski. Książka jest w 17 bibliotekach, w tym Narodowa i Jagiellońska. Zrobiłem wkład. Cieszę się. Jestem na półce. Jak minie nie będzie, syn będzie miał książkę. 

Gdzie można kupić książkę?

Osobiście w tym momencie jeszcze u mnie. Jeszcze trochę egzemplarzy mi zostało, także rekomenduję, że można się zwrócić. Idzie okres świąteczny. Można naprawdę za fajną cenę zrobić komuś fajny prezent. Mam też takie feedbacki od ludzi, którzy nigdy w życiu nie trenowali, a zdecydowali się kupić książkę, że ta książka po przeczytaniu, ale to jest czytanie na około dwie godziny maksymalnie, jednym ciągiem, zmieniła im światopogląd. I tutaj też są rodzice, którzy mają dwójkę, trójkę dzieci i różne schematy w życiu przerobili. A przede wszystkim, jeśli nawet nie przerabiali, bo też takie informacje miałem, to kontekst ochrony osobistej, tego spektrum, tego jak teraz patrzę na świat w ogóle w aspekcie potencjalnej agresji, czy zachowań osób postronnych w stosunku do ich dzieci, czy osób postronnych do innych osób postronnych, zupełnie się w ogóle zmienia. I jak ja tam pisałem w tej książce, chciałbym otworzyć okno ochrony osobistej deczko szerzej, niż jest do tej pory otwarte w oparciu o te wszystkie doświadczenia, o naukę, o tym o czym mówi neuronauka i badania neuroobrazowania mózgu. Więc no udało mi się chyba to zrobić twórczo, skoro osoby, które nigdy w życiu nie miały styczności, zdecydowały się na zakup. I mam dobry feedback tej książki, także cieszy mnie to, że jeśli komuś to pomogło w życiu i dzięki swojemu doświadczeniu, w swoim życiu mogłem pokazać, że można, no to Cieszę się, że zrobiłem to. Bo choćby jedna jednostka ludzka powiedziała: “Było warto”, to było warto ją wydać, napisać. To była piękna podróż. A też poznałem wspaniałych ludzi i cały proces wydawniczy, więc to też, jak to znowu ja, nowa nauka, nowe umiejętności. Mogę teraz radzić, jeśli ktoś chce napisać książkę, zapraszam, może się zgłosić. Bardzo chętnie pomogę, jak to zrobić krok po kroku, bo już to zrobiłem. 

Jeśli słucha nas ktoś zainteresowany tematem, co byś polecił?

Idź na pierwszy trening, weź ciuchy, zadzwoń do instruktora. Jeśli nie masz numeru wejdź na stronę internetową miasta, w którym mieszkasz, zobacz ilu jest instruktorów. Idź na każdą sekcję. Z reguły pierwsze treningi są bezpłatne. Zrób krok w kierunku swojego bezpieczeństwa osobistego i nie uważaj że pewne rzeczy Cię w życiu nie dotyczą. Bo jeśli Cię w życiu jeszcze nie dotknęły, to mogą Cię dotknąć. Natomiast rekomenduję wszystkim, i bardzo mocno każdemu dopinguję, żeby nigdy w życiu takie sytuacje nikomu nie nie stanęły na drodze. Bo mi stanęły kilka razy, ale znam ludzi, którym taka sytuacja stanęła na drodze, i już ich z nami nie ma. Więc warto wyjść, zrobić krok i nie omijać tematu. To jest jak ze wszystkim. Nie bierzemy pod uwagę pewnych rzeczy, dopóki w życiu pewne rzeczy nam się nie przydarzą. A czasami się przydarzą i albo wchodzą w zakres zdarzeń traumatycznych, albo je mniej przeżywamy. Natomiast neuronauka i cały świat, nauk o mózgu mówi też, że jeżeli jesteśmy na pewne rzeczy przygotowani, to jesteśmy trochę bardziej odporni, nastawieni i mamy troszkę inną otoczkę aury psychologicznej, nawet w bardzo ciężkich sytuacjach. I też polecam każdemu w zasadzie rodzicowi, człowiekowi też, przeczytać kilka książek, takich podrzędnych nawet, o tym jak działa nasz mózg, jak uczy się mózg, co jest w życiu ważne w tej kwestii, w tej wiedzy. Po to, żeby być lepszym człowiekiem dla siebie, dla rodziny.

Czy miałeś może ostatnio refleksję: “A, można by wokół czegoś, jakiegoś tematu, zbudować biznes, ale już mam zajęcie.”

Nie chcę pewnych rzeczy tutaj definiować nie swoimi słowami, ale myślę że wymówkoza jest ogólnie narodową naszą chorobą. I ja też zawsze byłem taki, że nawet jak czegoś nie wiedziałem, a ktoś mi coś proponował, to jeśli temat przemyślałem i uważałem, że warty był uwagi, to mimo tego, że wiele osób pytało, co ja już na tym etapie sądzę, to zawsze odpowiadałem: jeszcze nic nie sądzę, bo nie sprawdziłem, ale wejdę, sprawdzę, poznam ludzi. Wejdę w ten schemat, zobaczę o co chodzi i dopiero wydam opinię. To jest to, co mówiłem na początku: ja nie kieruje się opiniami, tylko oddzielam opinie od faktów. A fakty mówią same za siebie. Więc myślę, że to jest fajna sprawa. Wychodźcie do ludzi wychodźcie do świata. Jak czegoś nie umiecie, zacznijcie to robić i wtedy wydajcie opinie. Nie wydawajcie nigdy w życiu opinii o tym, czego nie zrobiliście, bo krzywdzicie ludzi, którzy to robią. A oni i tak mają swój cel, idą do przodu. Także narzekaniem daleko w życiu nie zajdziemy, trzeba nauczyć się chyba w życiu doceniać. I to jest chyba najpiękniejsza rzecz, którą też w życiu, w rozwoju osobistym odkryłem. Bo ja też pasjonuje się rozwojem osobistym, nie tylko w kontekście mózgu i rozwoju tego naszego cudu ewolucji, organu. Natomiast inspirują mnie też mowy motywacyjne i mówcy motywacyjni. Jeszcze na okładce książki dostałem rekomendację najlepszego trenera mentalnego Polaków, Jakuba Bączka, który też wydał rekomendacje, jednozdaniową, na temat mojej książki. Poznałem go na szkoleniach, gdzieś tam, kiedyś. Stwierdziłem, że pojadę. A po wielu latach jakiejś tam, takiej, nazwijmy to znajomości, on i tak pewnie nie pamiętał, zgłosiłem się z prośbą o to czy czy nie chciałbym zrecenzować mojej książki. Bo tam jest dużo treści takich mentalnych, merytorycznie psychologicznych. To też jest pasja życia. No i no ja Lubię poznawać. Ja nie widzę schematu ciągłego narzekania, oceniania. Jak czegoś nie wiem to wchodzę, sprawdzam, wtedy wyrazem opinię. Zachęcam wszystkich wszystkich ludzi, żeby żyli w ten sposób, bo życie staje się piękniejsze. I w tym całym natłoku tego jak się rozwijam i na ilu płaszczyznach się rozwijam, nauczyłem się w życiu wdzięczności.W życiu wdzięczność jest bardzo fajna, bo jeśli nie jesteśmy wdzięczni za to co mamy dziś, to nie damy rady twórczego kroku zrobić jutro. Tego życia Też uczę. Warto mieć trochę pokory, trochę wdzięczności, a w książkach tych mądrych wszystkich, dowiedziałem się, że jeśli jesteśmy za cokolwiek w życiu wdzięczni, chociażby jednego dnia, każdego dnia w zasadzie, za cokolwiek za osobę, czy za rzecz, która nam się zdarzyła, czy za okoliczności, to mózg produkuje potężne i ogromne ilości oksytocyny. Więc to też jest neurochemia szczęśliwego życia co dzień, więc zachęcam, zachęcam, zachęcam i zapraszam do kontaktu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *