#7 Cyprian Lutoborski – o integracji systemów, klientach i niszy czekającej na biznesmena

Pobierz audycję

Lista tematów:

  • O integracji systemów komputerowych: 00’20”
  • Wpływ biurokracji na kapitalizm: 08’30”
  • O potrzebach klientów: 11’23”
  • O edukacji: 15’18”
  • Nisza na rynku edukacji: 21’25”
  • Warto mieć dzieci: 28’20”

Transkrypcja rozmowy:

Artur Pranga: Jest z nami drugi raz Cyprian Lutoborski, przedsiębiorca w branży IT od 23 lat. Cyprianie, dzień dobry.

Cyprian Lutoborski: Dzień dobry Arturze.

O integracji systemów komputerowych

Zaczniemy od pytania bardzo ogólnego. Mianowicie wiemy już że są między nami, tuż za płotem, roboty do uprawy roślin. Mamy w Polsce fabryki obsługiwane przez jednego człowieka, drukowane domy oraz natychmiastowy przesył informacji po całym świecie. Jaki w oczach Cypriana jest świat wokół nas? 

Oczywiście mamy bardzo dużą automatykę, mamy komputery które też rozwiązują wiele problemów, ale jak to na przykład widać na przykładzie komputeryzacji kiedyś zeznanie podatkowe dla wszystkich pracowników mieściło się na połowie kartki A4. Nawet mam w swojej kolekcji takie właśnie stare zeznanie podatkowe, a w tej chwili dla jednego emeryta ma cztery strony czy nawet więcej. Plus dla kobiet załączniki. No oczywiście udało się to troszeczkę zautomatyzować. Emeryci, którzy nie osiągają dodatkowych dochodów mają ten PIT z automatu wypełniany przez ZUS. Ale jeżeli dorobią 500 zł, to już muszą taki PIT wypełniać.

W związku z tym ta komputeryzacja też tworzy jakby dodatkowe problemy. To samo jeżeli chodzi o wszelkiego rodzaju roboty. Oczywiście, że roboty wykonują robotę na pewno sprawniej niż ludzie, szybciej a nade wszystko nie mają przestojów. Jednakże te roboty trzeba serwisować. Roboty potrafią popełnić błąd. Na przykład nie są zaprogramowane na to żeby odróżnić że tą robotę którą robią, robią źle. Oczywiście to, co człowiek jest w stanie przewidzieć, to jest w stanie za pomocą kamer termowizyjnych, kamer które mierzą towary. Jak na przykład w Amazonie są kamery które sprawdzają poprawność zapakowania paczek, czy ten towar który tam jest dokładnie ten. Tak robią tą robotę ponoć nawet lepiej niż ludzie. Jednakże jeżeli pojawi się coś. A my na przykład Polacy jesteśmy specjalistami w tym żeby w jakiś sposób oszukać system. No to w tym momencie okazuje się, że jednak człowiek jest niezastąpiony.

Są też roboty które lepiej przeprowadzają operację niż ludzie. Tylko to też jest ograniczone do tego, co tego robota się udało nauczyć, do pewnych konkretnych przypadków. Bez wątpienia komputery będą najlepszymi lekarzami, statystycznie. No bo tak naprawdę lekarz przez bardzo wiele lat się uczy. Taką bazę wiedzy u siebie tworzy na podstawie jakich symptomów zastosować jakie leczenie, jakie leki. Czyli to są te bazy danych, które się w jego głowie pojawiają i zwiększają.

No i w ramach doświadczenia jak gdyby teraz lepiej potrafi połączyć te rzeczy i oczywiście powiększa się też ta jego baza wiedzy. No to komputer jest idealny do tego żeby zastosować dokładnie to samo. I taki komputer na pewno lepiej od lekarza sobie poradzi z tym, żeby zobaczyć na co choruje sąsiad, gdzie mieszkamy. Czy na przykład nie jest to jakieś zjawisko epidemiologiczne. Czy byliśmy na przykład w Tanzanii w jakimś hotelu, a tam była osoba która była na coś chora.

W związku z tym ta możliwość sięgania przez komputer do bardzo dużej ilości informacji jest bez precedensu, jeżeli chodzi o historię ludzkości. No bo człowiek po prostu nie ma szans żeby tak dużo informacji zebrać. Chociażby na przykład takie systemy, które zaczynają funkcjonować bodajże w Estonii. To jest bardzo mały kraj związku z tym tam fajnie się zawsze mówi o tym co u nich jest, bo po prostu dużo łatwiej to wdrożyć niż w dużym kraju, jest mniej problemów, czy to związanych z ilością ludzi czy chociażby ze względu na powierzchnię kraju czy ilość miast.

Natomiast tam chociażby taka banalna rzecz jak zakup mieszkania. Są to wszystko czynności, do których w obecnych czasach w Polsce trzeba wziąć wypis z ewidencji gruntów, z ewidencji budynków, zaświadczenie ze spółdzielni mieszkaniowej. Nie zawsze trzeba te wszystkie dokumenty, ale często trzeba. Potem trzeba wziąć z urzędu zaświadczenie o tym kto jest zameldowany. Jeżeli ktoś bierze umowę kredytową, to jest kolejne ogromne pole do którego teraz bank życzy sobie zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami, niezaleganie z ZUS-em, czy mamy karty kredytowe w innym banku. Jeżeli mamy to zaświadczenie z tamtego banku, że zostało zlikwidowane to konto. No tworzy się ogromna ilość dokumentów, dane do wystawienia tych dokumentów są przechowywane w wersji elektronicznej tylko w komputerach, ale ludzie po pierwsze te dokumenty wydobywają systemu. Po drugie drukują to, w najlepszym wypadku przesyłają to z podpisem cyfrowym.

No i potem trafia to wszystko do notariusza. Teraz ten notariusz siedzi i ręcznie klepie ten akt na podstawie tych dokumentów, robi kopie, skanuje, czyta, odczytuje taki akt. No i potem dalszej kolejności ta osoba która kupiła takie mieszkanie musi pójść się zameldować się jeśli chce tam mieszkać. Dać ogłoszenie o wynajmie jeśli chce, zgłosić do spółdzielni to że zakupiła takie mieszkanie, przepisać na siebie prąd, przepisać gaz jeśli jest, przepisać na siebie internet, albo go w ogóle założyć. Ma do wykonania całą masę czynności, które de facto mogłyby być całkowicie skomputeryzowane. Bo przecież jest cyfrowa ewidencja gruntów, są cyfrowe księgi wieczyste, jest cyfrowa ewidencja obywateli, są cyfrowe konta. Jest ogromna ilość danych. Meldunki są przechowywane w wersji elektronicznej. To wszystko jest. I teraz to czego cały czas brakuje, to jest połączenie tego wszystkiego.

Żebym ja po prostu chcąc kupić od Ciebie Arturze mieszkanie, będąc w dowolnym miejscu na świecie, widząc ogłoszenie w internecie, czy to nacisnął przycisk i pojawiło mi jeszcze jak ona ma komórce informacja: “Czy chcesz kupić mieszkanie od Artura?” Mówię tak. Ten system od razu sprawdzi, czy stać mnie na to mieszkanie, albo zaproponuje mi, tak jak na Allegro: chcesz to kupić z konta twojego, z pieniędzy ty masz na koncie, ty chcesz zamienić inne mieszkanie, sprzedać je komuś innemu albo dać do banku mieszkań, czy na przykład chcesz wziąć na to kredyt i oczywiście wszelkie mieszanki. Ja na przykład wybiorę że połowę pieniędzy wpłacę, na połowę biorę kredyt. Artur dostanie taką propozycję, i naciśnie Tak godzę się na sprzedaż mieszkania.

I w tym momencie umowa notarialna jest zawarta. Wszystkie zmiany w ewidencjach, wszystkie prądy, wszystkie rachunki są przepisane. No i cały czas tego nam brakuje. W związku z tym na tą chwilę ten robot, który nam zasiewa pole, robot który potrafi np. wykuć dziury, przeprowadzić taki mały remont, potrafi tynki położyć, potrafi podłogę położyć, potrafi metro wydrążyć. To jego działanie jest fragmentaryczne. W związku z tym jest ogromne pole do popisu żeby to wszystko ze sobą połączyć. Żeby ten robot, który zasiewa pole był w stanie sprawdzić czy sieje to na dobrej ziemi. Czy jest dobre pH gruntu. Jeżeli okaże się, że jest złe pH gruntu, to żeby umiał zmienić to pH gruntu. Żeby był w stanie przewidzieć co będzie jak będzie różna pogoda i zareagować w sposób czynny.

Ten robot, który kuje te dziury według projektu, który dostanie w AutuCAD-ie żeby był w stanie zobaczyć, że jednak budynek jest zbudowany niezgodnie z projektem. Żeby był w stanie np. zauważyć, że pomimo tego, że inżynier który nim steruje, czy jakiś technik każe mu wykuć dziurę 10×10, no to przecież akurat przy narożniku będzie to niebezpieczne, bo jest o dwa zbrojenia mniej, bo jak się dokuwa do niego to widzi, że tam jakiś drut powinien być, a go nie ma, albo się przesunął 20 czy 40 lat temu ze względu na złe zagęszczenie betonu.

Dlatego pole do tej cyfryzacji jest jeszcze ogromne. Mi się wydaje, że tak naprawdę to my na tą chwilę raczkujemy z całą masą, może za wyjątkiem bankowości. Albo np. właśnie zakupów, które rzeczywiście w dużej mierze cały ten proces jest zautomatyzowany. Że nie musimy podawać adresu do przesyłki, że jak raz coś mamy wpisane, logujemy się na Allegro, naciskamy przycisk “Kupuj” to możemy kupić masę rzeczy i będziemy mieli jeden koszyk zakupów. Możemy to załatwić jednym przelewem, który jest bardzo szybki. Wręcz można tak zrobić, że trzeba to tylko autoryzować, nie trzeba tam wpisywać żadnej informacji. I potem znajdziemy to w paczkomacie Inpost-u, a faktury dostaniemy od dostawców na e-maila. To jest taki proces, który wydaje mi się, że w ogromnej mierze spełnia moje oczekiwania co do komputeryzacji.

Wpływ biurokracji na kapitalizm

Piękny świat nam przedstawiłeś. Cóż na to powiedzą wszyscy biurokraci?

Nic nie powiedzą, bo ten świat będzie, tak jak np. bankowość, którą tak wychwalam, albo handel elektroniczny jest coraz bardziej regulowany. Regulacja jest niezbędnym elementem kapitalizmu. Kapitalizm bez regulacji, bez nadzoru państwa doprowadziłby do gigantycznej dysproporcji w dochodach ludzi i tak naprawdę unicestwienia społeczeństwa, do rewolucji albo do jeszcze czegoś gorszego. W związku z tym ten element kontrolny państwa jest niezbędny.

Natomiast on fenomenalnie zaczyna się rozwijać w każdej sferze w której człowiek egzystuje. Chociażby np. taka banalna rzecz jak winda, jak podnośnik. Te wszystkie urządzenia pomimo ogromnego stopnia automatyzacji, komputeryzacji. Inteligencję windy które rozpoznają na jakie piętro ktoś chce przejechać. Na koniec dnia takie urządzenie musi mieć co najmniej raz na rok badanie urzędu dozoru technicznego, które sprowadza się do tego, że przychodzi człowiek który najpierw robi pomiar elektryczny, potem firma która obsługuje windę przygotowuje dokumentację a w następstwie przychodzi urzędnik, który po prostu sprawdza, czy ta winda… Właściwie to ja chyba nigdy nie zobaczyłem co ten urzędnik sprawdza, skoro wszystko już jest sprawdzone. Bo on bazuje na dokumentach, które przygotują dla niego serwisanci. Ale przychodzi bierze za to 700 złotych za windę, wystawia fakturę w formie elektronicznej, potem przysyła ponaglenie jak się nie zapłaciło.

Oczywiście taki urząd jest niezbędny. Co by było jakby te windy nie były serwisowane? A tak jest jakiś element dyscyplinujący. Dlatego wydaje mi się że nawet jeżeli mówimy o elektronicznej hipotece w tej chwili w sądach wieczysto-księgowych pracuje kilkukrotnie więcej urzędników niż pracowało w latach ‘80-tych, kiedy sąd wieczysto-księgowy pełnił też funkcję notarialną. Nie było prywatnych notariuszy. A teraz mamy prywatnych notariuszy. Mamy ogromne sądy wieczysto-księgowe, które są na wielką skalę skomputeryzowane. Każdy z nas może w komórce sobie sprawdzić księgę wieczystą.

Ale cały czas brakuje dostępu online do dokumentów cząstkowych, cały czas się bardzo długo czeka na wpisy do księgi wieczystej. W związku z tym urzędnicy sobie świetnie radzą. Chociażby rejestracja samochodu, która jest banalnym procesem i jest za set milionów złotych stworzony system, druga wersja już tego wielkiego systemu. Latami dochodziliśmy do tego żebyśmy mogli sobie sprawdzić punkty karne. Żebyśmy mogli sobie sprawdzić czy samochód jest ubezpieczony. W związku z tym tutaj społeczeństwo sobie świetnie radzi. Na koniec dnia ktoś musi obsługiwać te systemy. Ktoś musi wymyślić jak zrobić olej do robota, robota który zasieje pole. Ktoś musi wymyślić jak dłuta dostarczyć do tego robota który kuje. No i musi być programista który zaprogramuje ten system, który pozwala ludziom czy biurokratom funkcjonować w świecie. 

O potrzebach klientów

Jeżeli mówimy o czynniku ludzkim, jeszcze nie w pełni wszystko jest skomputeryzowane. Jak Cyprian biznesmen rozmawia z klientami by dowiedzieć się czego tak naprawdę potrzebują?

Klienci są różni. Są klienci którzy rozpoczynają swoją karierę biznesową. Ja akurat z takimi osobami mam na polu biznesowym rzadko do czynienia. Mam bardziej na polu towarzyskim. Oni wszystkiego potrzebują i wszystko by chcieli. I bardzo dobrze bo to jest ta sytuacja o której ja opowiadałem w poprzedniej audycji dotycząca tego, że nawet Jan Kulczyk w ostatnich latach swojego życia w jednym z wywiadów powiedział, że gdyby wiedział to wszystko co wie teraz, to by nigdy nie doszedł do dużych pieniędzy i w ogóle nie wie czy by się odważył prowadzić biznes. Jakby ta niewiedza jest zbawienna.

Bo jeżeli nie wiemy jak wiele ryzykujemy, jak dużo trzeba zrobić np. żeby w taki bardzo prawidłowy sposób prowadzić firmę, to jesteśmy w stanie pokonywać ogromne przeszkody. Jak mówimy np. o odpowiedzialności firmy. Co to znaczy jak dostarczymy zły produkt, jakie to może mieć konsekwencje dla nas. No ale oczywiście też z biegiem lat i z tym jak się firma rozrasta my stajemy się bardziej dojrzali, zdobywamy tą wiedzę. I też jesteśmy coraz mniej skłonni do tego ryzyka. Co jest dobre, bo chociażby zakładamy rodziny i musimy utrzymać stabilność dochodów. Wtedy już nie ryzykujemy tylko my, także nasze rodziny, czego pewnie byśmy nie chcieli.

Tutaj powracając do pytania. Ci młodzi ludzie bardzo dużo chcą i bardzo dużo oczekują i chcą to mieć tu i teraz. Natomiast już osoby doświadczone, i to są generalnie moi klienci, oni chyba oczekują świętego spokoju. Po prostu tak dużo przeżyli, tak dużo widzieli, że chcą tak naprawdę jak najmniej. Czyli oczekują takich rozwiązań które powodują że to co teraz robią będzie łatwiejsze. Albo może w ogóle się uda to wyeliminować. Tak mi się wydaje, że taka właśnie jest tendencja. Ja na przykład jako konsument czyli teraz patrząc z drugiej strony jako przedsiębiorca, który też jest konsumentem bardzo lubię jak mam święty spokój, jak coś po prostu uda się wyeliminować, jakiś proces. Jak okaże się, że ktoś nie potrzebuje jakiegoś dokumentu, nie potrzebuje jakiegoś wyjaśnienia, nie potrzebuje jakiegoś maila.

No i np. bardzo lubię takie platformy zakupowe jak Allegro. Ja czasami tam przepłacam do tego stopnia, że wiem że mogę coś kupić taniej, ale kupuję to tylko dlatego na Allegro, bo oszczędzam czas. To jest po prostu wygodne. Nie muszę myśleć o tym, żeby po raz kolejny podać dane adresowe. Nie muszę myśleć o tym, żeby przekopiować numer konta bankowego. I to np. jest różnica pomiędzy Allegro a OLX-em. One nie tak dawno należały do tego samego właściciela, a były to zupełnie różne programy i tego np. nie lubię na OLX-ie, żeby coś tam kupić, nawet za połowę taniej, muszę wykonać strasznie dużo czynności. A na Allegro po prostu naciskam przycisk i kupiłem. Chociaż mam świadomość, że kupuję drożej, czyli postępuję według klasycznej szkoły ekonomii irracjonalnie. Bo mam dostęp do informacji o tym, że kupuję drożej. Nie robię tego nieświadomie, czyli kupuję drożej w absolutnie świadomy sposób.

Co więcej Nawet można byłoby się pokusić tutaj o stwierdzenie, że ten czas który oszczędzam na tym że kupuje drożej nie do końca jest uzasadniony tą oszczędnością. Czyli tak po prostu robię to z lenistwa. I to jest chyba puenta odpowiedzi na to pytanie. Ludzie tak jak zwierzyna która ma podsunięte jedzenie pod nos nie będzie polowała. Tak też człowiek, który dostaje rzecz na talerzu, nie będziesz chciał specjalnie się wysilać, bo po prostu to ma. Oczywiście jest pytanie jak duży jest nasz apetyt. Możemy coś dostać na talerzu, a będziemy chcieli jeszcze więcej.

O edukacji

Jeżeli mówisz, że możemy coś dostać na talerzu i możemy chcieć jeszcze więcej. Co chcesz na talerzu przekazać swoim dzieciom?

Co bym chciał na talerzu przekazać swoim dzieciom? No oczywiście wykształcenie, tak. Tutaj to nie będę różnił od reszty społeczeństwa, gdzie wręcz panicznie szukają najlepiej edukacji dla swoich dzieci. Im bardziej ktoś jest wykształcony, im bardziej doświadczony może nie tyle nawet wykształcony co doświadczony, bo ja nie mam żadnego nadzwyczajnego wykształcenia.

Nie skończyłem studiów. Wiele rzeczy studiowałem, ale żadnych szkół nie skończyłem, nawet nie mam licencjata. Właściwie nawet czasami łapie się na tym, że ta moja matura to nie jest taka prawdziwa polska matura. Bo ja kończyłem liceum w stanach, a tam nie ma jako tako matury. Tam się po prostu kończy szkołę na bazie przedmiotów które się zaliczało. I właściwie ciężko jest jej nie skończyć, tak. Każdy kończy tą szkołę i tak każdy w Ameryce ma coś takiego co my byśmy nazywali maturą, a wynika to z przepisów międzynarodowych, że to skończenie szkoły w Stanach jest równoważne polskiej maturze.

Ale jakby nie miałem tego stresu związanego jeszcze w dawnych czasach, bo teraz maturę jest znacznie łatwiej zdać niż kiedyś. I to ludzie potrafili przez rok albo półtora się denerwować co to będzie, co to będzie. A to była przepustka właśnie do tego lepszego świata. Jeszcze kiedyś był problem tego zebrano do wojska kogoś na dwa lata albo trzy. Potem troszeczkę krócej. I nie zawsze to było to co dana osoba chciała robić. Z resztą to wojsko teraz i kiedyś to zupełnie inne wojsko. W związku z tym ja tak, to co chciałbym przekazać moim dzieciom to jest zdecydowanie edukacja. Nie chciałbym za bardzo przekazać…

Z perspektywy czasu sobie myślę że ta moja droga była taka, byłaby na pewno bardzo ciekawa, ale to też była pochodna czasów w jakich żyłem. Jednak takie czasy w których my żyjemy w kraju w jakim jesteśmy obecnie, czyli kraju uważanego za kraj rozwinięty. One też działają ograniczająco, chociażby na swobody jednostki, jak i na możliwości działania. Kiedyś np. chociażby taki banalny przykład, ktoś chciał zrobić jakieś rzeczy które nawet nie wiedział, nie robił świadomie tego. Nie wiedział o tym, że to jest nielegalne. Chciał sobie wejść na taką wieżę dozorowa w lesie, to po prostu na nią wchodził. A teraz wejście na taką wieżę powoduje że w ciągu paru minut pojawiła się strażnicy leśni. Bo ona ma kamery, systemy alarmowe.

Nawet jeżeli kiedyś miała systemy alarmowe to taki strażnik mówi: choroba, co tam się dzieje pewnie jakieś wiewiórki albo niedźwiedź wszedł. Nie warto sobie zawracać głowy, jest mróz. Oni dokładnie widzą na kamerze, że tam jacyś ludzie się skradają. Nie wiadomo po co. Więc podjedziemy, zrobimy zaaresztujemy ich albo weźmiemy policję, bo przecież naruszyli teren. Tak często teraz się mówi o tym, że jest podejrzenie popełnienia przestępstwa. Kiedyś np. można było spokojnie wejść na teren jakieś jednostki wojskowej, zobaczyć co oni tam robią. Zupełnie, mając bardzo pokojowe zamiary zrobić to po prostu tak z czystej ciekawości, bez żadnych chuligańskich zamiarów. Teraz to jest niemożliwe. Jednostki są chronione w najprzeróżniejszy sposób, elektronicznie i na pewno takie wejście nie obyłoby się bez echa.

Nawet chociażby taka sama sytuacja związana z interakcją z ludźmi. Kiedyś można było po prostu nawet jeżeli zostało się złapanym, można było powiedzieć, że miało się takie po prostu niewinne zamiary, czysta ciekawość powodowała człowiekiem, że coś robił czego nie powinien zrobić. Po prostu mógł się dogadać z tą osobą która go złapała, powiedzieć tak i dostać jakąś  skargę. Nie wiem co mógł zrobić, ale podejrzewam, że nic strasznego. Teraz można od razu być pociągniętym do odpowiedzialności karnej. Prokurator taką osobą się zajmie, policja i z rzeczy zupełnie błahej może wyjść wielkie halo. Co w jakiś sposób oczywiście dla osoby, która będziecie uczestniczyła w takiej sytuacji może być potem paraliżujące.

No bo człowiek się będzie bał próbować, będzie zastanawiał “Boże jedyny, czy to co ja teraz robię, czy mogą być takie konsekwencje tego?” Nawet nie trzeba samemu być postawionym przed taką sytuacją oczywiście, można po prostu usłyszeć o tym z drugiej ręki. To już może działać paraliżująco. Chociażby np. teraz tak dużo się mówi o tych kontrolach ZUS-u, kontrolach VAT-u. Diabeł nie jest taki straszny jak go malują, przynajmniej w mojej skali. Natomiast przez to, że tak długo się o tym mówi, to taki przedsiębiorca początkujący mówi: “Jezus, Maria jak oni mają mi wszystko zabrać no to po co to robić? W związku z tym lepiej nic nie robić.

I tutaj powracamy znowuż do odpowiedzi na pytanie, co bym chciał przekazać dzieciom? Edukację, żeby jak najwięcej rzeczy wiedzieli. Ale żeby ta wiedza była przekazana w taki sposób, żeby nie była dla nich zniechęcająca. Żeby ich nie paraliżowała, żeby może nie wiedzieli o wszystkim tym, co ja przeszedłem. No bo po co mają ograniczać się co do tego, co by chcieli spróbować. Może nawet niech nie wiedzą o tym, że nie wolno wchodzić na teren jednostki wojskowej. Może takie doświadczenie będzie dla nich ciekawe. Chociaż może oczywiście rodzić niebezpieczne skutki. A nade chciałbym, żeby byli szczęśliwymi ludźmi.

Chociaż już Marks powiedział, że byt kształtuje świadomość. No i tutaj nie chciałbym pójść w daleko idące uproszczenie, które odrywa jednak to słowo szczęście od tego że po prostu ludziom się dobrze żyje. Bo w prawdzie jest takie powiedzenie, że ludzie zamożni nie są szczęśliwi. Ale człowiek zamożny ma tą ogromną zaletę że może zdecydować o tym czy jest szczęśliwy, czy nie jest szczęśliwy. Po prostu może przestać pracować, albo może ograniczyć swoją pracę, może sprzedać firmę. Może stać się pracownikiem. Człowiek biedny jednak jest bardzo ograniczony co do możliwości decydowania o sobie. Tak naprawdę jest skazany na łaskę i niełaskę innych ludzi, koniunktury. Bardzo dużo zależy od innych w jego życiu. A ten pozornie nieszczęśliwy, zapracowany przedsiębiorca, jednak decyduje o tym co robi. W najgorszym wypadku może stać się biedny, jeżeli tak zdecyduje, i być skazanym na łaskę niełaskę innych.

Nisza na rynku edukacj

Cyprianie chcesz dać swoim dzieciom jak najlepszą edukację. Czy zacząłeś sobie wyobrażać tą idealną edukację i sposób w jaki chciałbyś ją dać dzieciom? Czy jest w tym twoim wyobrażeniu coś, co jeszcze nie istnieje na rynku?

Uważam że taką niszą, która w Polsce jest na rynku edukacyjnym, to jest takie prawdziwe np. angielskojęzyczne przedszkola. Już nie mówię o innych językach, tak ale takie angielskojęzyczne są np. w Warszawie, która jest stolicą Polski, jest miejscem też gdzie jest najwięcej rzeczy do cudzoziemców, którzy pracują. Jest oczywiście szkoła amerykańska, jest szkoła angielska, jest szkoła kanadyjska. Są te różne szkoły językowe, ja tutaj się skupiłem akurat na języku angielskim. I każda z tych szkół ma swoje własne przedszkole. Jednakże one są dość mocno skupione geograficznie na Mokotowie w Warszawie.

Po drugie są to szkoły bardzo drogie. Takie, gdzie przedszkole zaczyna, bo to im starsze dziecko to edukacja jego jest droższa, ale przedszkole zaczyna się od mniej więcej 6.000 zł miesięcznie. Te przedszkola oczywiście są fajne, mają w fajnych budynkach, są bardzo dobrze wyposażone. Jednakże wydaje mi się, że różnica pomiędzy takim przedszkolem prywatnym które kosztuje 800 zł, a nawet potrafią mniej kosztować troszeczkę, a tym za 6000 jest ogromna. I tego czego mi brakuje w edukacji moich dzieci na tym etapie przedszkolnym i pewnie też wczesnoszkolnym, to jest po prostu doskonała znajomość innego języka.

No mi się wydaje, że to język angielski jest takim językiem, który jest chyba najłatwiejszy i najbardziej przydatny. W związku z tym chciałbym żeby zanim zaczną uczyć chińskiego i koreańskiego, żeby po prostu mówili po angielsku. To, że ten język jest przydatny wiedzą, bo podróżujemy. Wielokrotnie proszę mojego starszego czteroletniego syna, że jeżeli chce się napić to niech pójdzie do stewardessy i powie że potrzebuje “apple juice, please”. I to całkiem dobrze mu wychodzi. Jak widać jak ma potrzeby to wie. Jak potrzebuje kiełbaskę, to mówię mu idź powiedz “sausage please” no i wie, że kiełbaska to jest sausage. Wczoraj z jakąś panią wycinali motylki, to wie że są butterfly. Taka nauka przez wykonywanie czynności albo poprzez zaspokajanie swoich potrzeb.

Jednakże bardzo, bardzo brakuje mi właśnie takiego przedszkola, w którym tak naprawdę są osoby z Filipin. Ja nie mówię o osobach z Anglii, które byłyby drogie, albo jakichś Amerykanach czy Kanadyjczykach. Chociaż bez przesady, masa jest cudzoziemców w Polsce. Na przykład małżonkowie czy małżonki osób, czy partnerzy po prostu się nudzą. I mogą chociażby przez ileś godzin dziennie w takie edukacji brać udział.

No ale to znowuż są wymagania formalne, na przykład polski system edukacji jest jednak mocno sformalizowany. Nie dopuszcza osób, które po prostu mają doświadczenie albo są dobre w jakiej dziedzinie do tego, żeby mogły uczyć, jeśli nie mają na przykład skończonych studiów pedagogicznych. Co od razu powoduje, że masa osób, które chciałyby coś robić, nie ma czasu albo nie chce skończyć studiów pedagogicznych żeby uczyć innych w takiej formalnej edukacji. Co do wykształcenia, do pracy z dziećmi w przedszkolu z tego co wiem też jest to jest potrzebne na jakimś tam etapie. No i to siłą rzeczy właśnie ogranicza ten rynek. A na przykład taka chociażby prozaiczna sprawa jak Filipiny. Może nie jest to źródło siły roboczej dla nas w fabrykach, bo jednak Filipiny są daleko. Mamy bliżej pracowników których możemy pozyskać i zachęcić do pracy w Polsce.

Jednakże na Filipinach masa ludzi mówi biegle po angielsku bo jest to ich język urzędowy. I mówią naprawdę biegle, bez akcentu, doskonale. A już na pewno na etapie, w którym mają uczyć dzieci, i tego mi niesamowicie brakuje. Tego mi naprawdę w edukacji brakuje na tą chwilę. Strasznie chciałbym posłać dziecko do tańszego niż angielskie przedszkola w którym ludzie by mówili do niego po angielsku. Może nie cały czas, ale gdzie naprawdę spotykałby się nie z tym tak zwanym dwujęzycznymi systemem, co się sprowadza do tego, że jakaś tam pani przez pół godziny, bo będziesz miał krótszą szansę na skupienie uwagi, przeprowadza zajęcia z angielskiego, tylko żeby on jak gdyby był zanurzony w tym angielskim.

Że jak je obiadek to ktoś tam do niego mówi: “What do you want for dinner?” albo jeśli bierze samochodzik to ktoś powie “Which car?” i takie różne drobiazgi. Żeby ten język polski z angielskim się przeplatał. Niektóre rodziny bardzo fajnie to rozwiązują ten sposób że na przykład mama mówi po polsku do dziecka, a tata mówi po angielsku. My też takie coś próbowaliśmy zrobić w naszej rodzinie, tylko po pierwsze ja nie mówię doskonale po angielsku. Ja jednak mam akcent. Ja nie mam takiej stuprocentowej biegłości. No i to dziecko siłą rzeczy by łapało te moje złe nawyki. A poza tym z drugiej strony jest to nienaturalne.

Jednak język jest takim elementem który łączy ludzi. I my w tej naszej rodzinie tworzymy taką protezę w której ja będę rozmawiał z moją narzeczoną czyli matką dzieci po angielsku, ona będzie mi odpowiadała po polsku, ona będzie mówiła do dziecka po polsku i po angielsku. Wydaje mi się że takie nie naturalne. Chociaż są rodziny na przykład przykład które mówią w trzech, czterech językach. Dziadkowie mówią po polsku, jeden rodzic mówi po niemiecku, drugi rodzic mówi po angielsku. I takie dziecko mówi w trzech językach. Jeszcze potrafią być drudzy dziadkowie, którzy mówią na przykład po chińsku. I te dzieci są czterojęzyczne w naturalny sposób.

A co jeżeli chodzi o przyszłą edukację?Z tego co wiem nie podoba mi się ta bardzo silna rywalizacja, która następuje w szkołach. Że rodzice właśnie przez to że chcą dać najlepszą, najlepszą z najlepszych edukacji bardzo, bardzo dużą presję wybierają może nawet nie na swoje dzieci które zawsze będą idealizowane, ale na szkoły w zakresie tego co ta szkoła dziecku ma dać. Ta szkoła zmuszona do tego, żeby dawać, spełniać wymagania rodziców czuje się odpowiedzialna za to żeby te dzieci wszystko umiały, wszystko wiedziały.

I mam wrażenie, że jest to taki bardzo nienaturalny sposób edukacji, który powoduje bardzo duże rozwarstwienie w społeczeństwie. Kiedy te słabsze podmioty, czy to mające słabszych rodziców którzy nie umieją zawalczyć, czy też dzieci które właśnie nie mają tej siły przebicia są skazane na to, żeby chodzić do zwykłych szkół. No i tam też następuje, bo ja nie różnicuję na szkoły prywatne – państwowe. Bo zarówno w jednych i drugich jest ogromne rozwarstwienie. Ale to jeszcze przede mną.

Warto mieć dzieci

Cyprianie kilka słów na zakończenie naszej audycji. Czy jest coś ważnego co chcesz przekazać światu?

Pomimo, że to jest drogie i pomimo że jest to czasochłonne i że jest to niewygodne i że wychodzi się z tak zwanej strefy komfortu, warto mieć dzieci. Nie zawsze te dzieci pewnie spełnią nasze oczekiwania. Na pewno już szybko, jak się tylko dzieci pojawią to człowiek się zastanawia czemu one tyle krzyczą? Czemu tyle gadają, jak zaczynają gadać. Zanim zaczną gadać to czemu są takie niespokojne? No ale cóż, już kilka tysięcy lat temu były wątpliwości co będzie takim społeczeństwem, kiedy taka młodzież jest rozbisurmaniona.

Jakoś przetrwaliśmy, w związku z tym tak, zdecydowanie warto mieć dzieci. A jeśli powiemy coś o biznesie to oczywiście warto próbować. Ja uważam, że młodzi nie powinni szukać schronienia w różnych instytucjach państwowych. Nie powinni rozpoczynać takiej korporacyjnej kariery. Powinni spróbować zrobić coś samemu. To może nie wyjść, ale jest to po prostu niesamowite doświadczenie, jeśli coś się tworzy. Warto dać sobie tą szansę. Oczywiście nie każdy w życiu chce się strasznie starać, nie każdy chce się męczyć. Są ludzie, którzy chcą założyć rodzinę trochę szybciej niż ja założyłem.

A zrobiłem to w wieku 38 lat, czyli dosyć późno. I oczywiście, że taki spokój daje jakaś państwowa praca. Nie chciałbym tego generalizować, bo wiadomo że są różne prace i różne urzędy, które bardzo dużo wymagają od swoich pracowników. No jednakże tak się uważa, że taka pracda na państwowym etacie jest spokojniejsza niż w prywatnej firmie. A z kolei praca w prywatnej firmie jest też spokojniejsza niż samodzielne prowadzenie biznesu. Gdzie człowiek szczególnie na tym początkowym etapie, który potrafi bardzo długo trwać, jest odpowiedzialny za wszystko.

Dziękuję serdecznie za rozmowę i mam nadzieję do następnego razu.

Ja również dziękuję, życzę słuchaczom, żeby dotrwali do końca. Za to też również dziękuję. Jak to mówił Churchill, mówca powinien baczyć, że nim wyczerpuje temat nie zamęczyć słuchaczy. Starałem się pilnować, ale nie zawsze to wychodzi.

Do zobaczenia Cyprianie.

Do usłyszenia. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *